Jurgen Thorwald „Pacjenci”, czyli historia medycyny dla żądnych wrażeń

thorwald_pacjenci_m23 stycznia 1964 r. w szpitalu w Jackson w Missisipi nastąpiła jedna z najbardziej brawurowych prób ratowania życia ludzkiego w historii medycyny. Na oddziale kardiologii umierał 68-letni Boyd Rush, głuchoniemy emeryt, od wielu lat ciężko chorujący na serce. Był nieprzytomny, oddychał nieregularnie. Miał obrzęknięte nogi, skrzepliny pochodzące z lewej komory serca wywołały krwotok mózgu i martwicę w lewym podudziu. Według kardiologa pozostało mu kilka godzin życia.

Umierającego uratować mógł tylko jeden zabieg, dotychczas nieprzeprowadzony przez nikogo na świecie – przeszczep serca. Zaryzykować zdecydował się chirurg James D. Hardy, mający już na koncie pierwszy przeszczep płuc. Przez cały dzień Hardy nerwowo poszukiwał dawcy. Gdy pod wieczór Rush był już w agonii, chirurg w ostatniej chwili podłączył go do sztucznego płucoserca. Nie mógł dłużej czekać – wykonał więc coś, do czego przygotowywał się od dawna i co teoretycznie dawało szanse powodzenia. O 21.30 przeszczepił Rushowi serce szympansa.

Thriller medyczny

Historia tej niezwykłej operacji to tylko jedna z wielu, które wypełniają wznowioną po raz kolejny w Polsce książkę Jurgena Thorwalda „Pacjenci”. Autor, najbardziej znany ze wspaniałego „Stulecia chirurgów”, specjalizował się w popularyzowaniu historii nauki. W „Pacjentach” zajął się początkami transplantologii, które przypadają na pierwszą połowę XX wieku. Książka skupia się na dwóch wątkach – chorobach serca oraz chorobach nerek – i przedstawia rozwój medycyny z innej niż zwykle perspektywy: od strony pacjentów.

Ten prosty zabieg spowodował, że dzieło Thorwalda czyta się jak hipnotyzujący thriller. Każdy rozdział to powieściowy opis konkretnego człowieka: jego życia, rodziny, aspiracji i wreszcie śmiertelnej choroby. Niekiedy wypada to nieco łzawo, zawsze jednak budzi emocje i przykuwa uwagę. Wraz z postępem schorzenia na kartach książki pojawia się drugi protagonista – lekarz, który podejmuje ryzyko przeprowadzenia na bohaterze pionierskiej operacji. Z powodzeniem lub bez.

Komu nerkę

Taki układ książki świetnie pokazuje, jaką mozolną drogę musieli przebyć chirurdzy, by opracować np. procedurę przeszczepu nerki. Jego pierwsza próba, dokonana w 1950 r.,  zakończyła się makabryczną niespodzianką. Gdy po ośmiu miesiącach od operacji ponownie otworzono pacjentkę, okazało się, że wczepiony narząd… zniknął. Później próbowano przeszczepów od bliskiej rodziny, matki, braci, wreszcie odnotowano pierwszy sukces – przyjął się przeszczep między bliźniakami jednojajowymi. Kolejnym wyzwaniem było wymyślenie, jak badać zgodność tkankową dawcy i biorcy oraz jak panować nad reakcją odrzuceniową (jednym z szalonych pomysłów, jakie testowano, było naświetlanie pacjentów po przeszczepie niezwykle silnymi dawkami promieniowania rentgenowskiego, tak by zniszczyć ich układ odpornościowy).

Komu serce

Druga część książki – historia przeszczepów serca – ma nieco inny wydźwięk. To opowieść nie tylko o dążeniu do wiedzy, ale również – jeśli nie przede wszystkim – do sławy.

Jak łatwo się domyślić, nie zdobył jej James Hardy. Boyd Rush, jego pacjent, żył z sercem szympansa tylko około godziny. Przeszczepione serce wprawdzie podjęło pracę, ale było zbyt słabe, by poradzić sobie z przetaczaniem całej krwi człowieka. Hardy próbował uregulować jego rytm, wszywając elektrody, później zaś za pomocą masażu – bezskutecznie. Rush zmarł, nie odzyskując przytomności.

W ten sposób sławę pierwszego człowieka, który żył z przeszczepionym sercem, zdobył Louis Washkansky. Był to handlarz żywnością, potomek Żydów z Kowna, którzy na początku XX wieku uciekli do Republiki Południowej Afryki. W 1967 r. umierającego Washkansky’ego operował – w Kapsztadzie, z dala od wiodących centrów naukowych – doktor Christiaan Barnard, chirurg śmiały, chorobliwie ambitny i żądny powodzenia. Trudnością okazała się nie sama operacja, ale to co nastąpiło po niej – nieustanne balansowanie między odrzuceniem przeszczepu, wymagającym tłumienia odporności, a wywołanymi przez tłumienie odporności zakażeniami.

Washkansky żył tylko dwa tygodnie, jednak drugi pacjent Barnarda już półtora roku. Nazywał się Philip Blaiberg, a jego kilkunastomiesięczna odyseja z nowym sercem na trwale wpisała się do historii medycyny. Wbrew pozorom miała dość złowieszcze skutki: powodzenie Barnarda spowodowało, że w jego ślady poszło kilkudziesięciu chirurgów na całym świecie. W latach 1968-1969 dokonano stu sześćdziesięciu przeszczepów. Statystyka okazała się druzgocząca: 60 proc. pacjentów nie dożyło trzech miesięcy, półtora roku zaś przeżył tylko jeden procent.

Serce jak na dłoni

„Pacjentów” czyta się jak inne książki Thorwalda – z wypiekami. Styl jest prosty, momentami nieco sentymentalny, ale to nie przeszkadza – wystarczy, że dojdziemy do momentu, gdy kolejny bohater trafia na stół operacyjny, a jak przy powieści przygodowej przestajemy interesować się stroną formalną; emocje zaczynają szybować. Książka przypomina, jak wiele zawdzięczamy ludziom, o których istnieniu nie mieliśmy pojęcia, i precyzyjnie pokazuje, ile czasu, starań, wysiłku, nerwów i odwagi wymaga coś tak na pozór trywialnego jak zdobywanie nowej wiedzy. Poleciłabym ją jako lekturę lekarzom – barwnie obrazuje, jak ogromna jest ich przewaga nad pacjentem, przewaga, która jest – czy też powinna być – stałym moralnym wyzwaniem.

Jeszcze dodam tylko, że jak zwykle u Thorwalda fragmenty medyczne napisane są tak prosto i klarownie, że mogłyby stanowić wzór popularnego pisania o medycynie. Brakowało mi tylko drobiazgu – schematu serca z zaznaczonymi głównymi żyłami, tętnicami i zastawkami. Gdyby był, znacznie ułatwiłby śledzenie akcji.

Jurgen Thorwald, „Pacjenci”, Wydawnictwo Literackie, 2016

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s