„Cień Jedwabnego Szlaku”, czyli samotna podróż brytyjskiego dżentelmena przez przestrzeń i czas

jedwabny-szlakW czasach dynastii Tang garnizon liczący sześciuset ludzi był oblegany przez wrogów. Dowódca zorientował się, że jego wojsku brakuje żywności. Zabił więc żonę i nakarmił nią żołnierzy. Następnie po kolei zabijał najsłabszych i karmił nimi tych, którzy jeszcze zachowali siły. Garnizon padł, gdy w środku broniło się już tylko stu żołnierzy. Odsiecz przybyła trzy dni później.

Ta chińska legenda pochodzi z książki „Cień Jedwabnego Szlaku” Colina Thubrona , brytyjskiego pisarza i podróżnika. Według Thubrona opowieść o dowódcy garnizonu w pojęciu Chińczyków pokazuje wzorową postawę obywatelską. Co ją cechuje? Wierność obowiązkom i gotowość poświęcenia wszystkiego dla dobra państwa. Wszystkiego, czyli także żony i słabych żołnierzy. Grupa, a konkretniej – własna grupa jest ważniejsza od jednostki. Jednostka ma obowiązek dbać o jej dobro, nie o swoje własne.

11 tys. kilometrów przez Azję

Książka „Cień Jedwabnego Szlaku” wyszła w Polsce dwa lata temu. Thubron opisuje w niej swoją wędrówkę z leżącego na Dalekim Wschodzie chińskiego miasta X’ian nad brzeg Morza Śródziemnego. Trasa wiedzie starożytnym szlakiem, którym jeszcze przed naszą erą kupcy wozili najcenniejszy surowiec Chin – jedwab. Przez Chiny wzdłuż Wielkiego Muru, wokół zabójczej pustyni Takla Makan, przez puste doliny dzisiejszego Kirgistanu, Turkmenistanu i Afganistanu prowadzi droga, którędy na zachód jechały bele jedwabiu. Thubron pokonał ją sam, w ciągu ośmiu miesięcy. Jechał głównie autobusami i koleją, często zabierał się z miejscowymi.

„Cień Jedwabnego Szlaku”, jak wszystkie książki Thubrona, nie przypomina typowej relacji z podróży. Wprawdzie zawiera informacje historyczno-etnograficzne oraz opisy pokonywania kolejnych odcinków, ale stanowią one punkt wyjścia do najważniejszego, czyli spotkań z ludźmi innej rasy, kultury i religii. Brytyjczyk przyjmuje przy tym klasyczną pozycję podróżnika z Zachodu – wprawdzie wyrosłego w poczuciu bezpieczeństwa i w kulcie indywidualizmu, ale tęskniącego za utraconą religijnością i przynależnością do rodu\klanu. Nie byłoby to wyjątkowe, gdyby Thubron nie był Brytyjczykiem; charakteryzujące go melancholia, delikatny smutek, wrażliwość na drugiego, nawet uduchowienie nie są cechami, które uznalibyśmy za rdzennie brytyjskie.

Bez aparatu fotograficznego

Thubron zanurza nas w Azji podobnie jak zanurzał się w niej sam – śledzimy, jak poszukuje we wschodnich Chinach potomków legionistów rzymskich Krassusa. Jak wyrusza wielbłądem na pustynię, by odnaleźć resztki świątyni pochłaniane przez piach. Jak pomaga mnichowi z zagubionego klasztoru skontaktować się z bratem. Jest coś wzruszającego w każdym z tych obrazów. Okazuje się, że po świątyni pozostał szkielet, ludzie o tajemniczo jasnych oczach rozjechali się po świecie, a telefon brata nie odpowiada. Próby zrozumienia rzeczywistości, nagięcia jej do swojej woli czy cofnięcia czasu kończą się niepowodzeniem.

Wzruszenie pogłębia się, jeśli uświadomimy sobie, że autor, wychowanek Eton College (rocznik 1939) podróżował tylko z plecakiem i – co najbardziej zdumiewające – bez aparatu fotograficznego. Taka długa podróż i ani jednego zdjęcia? Żadnego bloga z trasy, żadnej fotografii na fejsie? Czy potrafimy to sobie wyobrazić?

Lektura zimowa

Książkę czyta się powoli, co nie znaczy, że trudno. Napisana jest pięknym, dojrzałym językiem, który charakteryzuje to, że szanuje słowa. Obrazy są czyste, poetyckie, wysmakowane. Każą zatrzymywać się podczas lektury, zapadają w pamięć. Thubron podróżował bez pośpiechu, czytelnik jego relacji również może zasmakować w wędrówce, której nie trzeba zmieścić w nieprzekraczalnych ramach tygodniowego urlopu.

Najlepsza jest pierwsza połowa, która dotyczy zmieniających się Chin. Później relacja robi się fragmentaryczna, co budzi niedosyt. Lektura sprawiła jednak, że zapragnęłam wrócić do innej książki Thubrona, którą już tu opisywałam – „Po Syberii”. Mam wrażenie, że obecną niepokojącą porę roku, długie zamglone ciemności najlepiej spędzić w podróży, chociażby czytelniczej.

Colin Thubron, Cień Jedwabnego Szlaku, wyd. Czarne, 2013 r.

 

 

Advertisements

Jedna uwaga do wpisu “„Cień Jedwabnego Szlaku”, czyli samotna podróż brytyjskiego dżentelmena przez przestrzeń i czas

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s