„A co gdyby”, czyli nie ma nic zabawniejszego niż… nauka

A co gdybyDawno temu – niestety dawno temu – nudziłam się z kolegami na fizyce. Jak zwykle w takich okolicznościach zastanawialiśmy się nad abstrakcyjnymi sprawami (na przykład, czy demokracja ateńska to najlepiej wymyślony ustrój albo jak wyglądałby wzór na kolejne potęgi sumy dwóch liczb). Zagadnienie, które nas zainteresowało na tamtej lekcji, było proste – czy to prawda, że bagno wciąga? Na przerwie poszliśmy do nauczycielki i zadaliśmy jej to pytanie.

Sytuacja rozwinęła się w niespodziewany sposób. Okazało się, że nasza fizyczka nie zna odpowiedzi, więc postanowiła skonsultować się z innymi nauczycielami. Jak się wkrótce dowiedzieliśmy, problem omawiał interdyscyplinarnie cały pokój nauczycielski (czego też ten mat-fiz nie wymyśli!). Ostatecznie nikt nie umiał nam kwestii bagna wystarczająco dogłębnie wyjaśnić – co nas specjalnie nie zmartwiło, bo zainteresowaliśmy się już czymś innym.

Co by było gdyby

Historia z bagnem przypomniała mi się podczas lektury „A co gdyby”. To zbiór najdziwniejszych, najbardziej absurdalnych, najciekawszych, paradoksalnych – krótko mówiąc najbardziej wystrzałowych pytań naukowych, jakie lęgną się w umysłach internautów. Przesłali je na stronę xkcd.com, a jej autor, Randall Munroe, znalazł na nie jeszcze bardziej wystrzałowe odpowiedzi.

Munroe to człowiek legenda. Pracował dla NASA i zajmował się robotami, ale zdecydował się rzucić tę nudną i słabo płatną pracę, by zostać… rysownikiem komiksów internetowych. I właśnie jako rysownik zdobył sławę. Jego komiksy znają wszyscy internauci choć minimalnie zainteresowani nauką – są śmieszne, intrygujące i zawsze poprawne od strony wiedzy. Munroe odpowiada również na dziwaczne pytania, a zbiór najlepszych został właśnie wydany w formie książki.

Czytając ją, nie mogłam zdecydować, czy bardziej zdumiewają mnie problemy, jakie zaprzątają ludzi (Co by było, gdyby łódź podwodna znalazła się na okołoziemskiej orbicie? Jaką moc miał Yoda? Co by było, gdyby ziemia zaczęła się powiększać?), czy też sposób, w jaki Munroe się z nimi rozprawia. Jego wyjaśnienia są totalne, bezkompromisowe i paraliżująco śmieszne. Traktuje serio nawet najbardziej absurdalne kwestie i drąży tak długo, aż je rozgryzie. By rozstrzygnąć, z jakiej wysokości należy zrzucić stek, żeby upiekł się w czasie lotu, studiuje na przykład publikacje opisujące rozgrzewanie się nosów rakiet ICMB podczas wchodzenia w ziemską atmosferę i symulacje przepływu ciepła przez różne kawałki mięsa. Jego odpowiedzi mogą wzbudzić gwałtowną potrzebę zostania matematykiem – no bo czy jest coś wspanialszego niż umiejętność policzenia, czy dałoby się zbudować plecak odrzutowy z kałasznikowów?

Potęga wyobraźni

Nie mogę się powstrzymać – teraz będzie spojler. Jedno z pytań, na które odpowiada Randall, brzmiało: ile ważyłby mol kretów (angielska gra słów: mole of moles). Po dokładnym wyliczeniu Munroe zaczyna snuć naprawdę szaloną wizję. Mol kretów dałby nam – tłumaczy – planetę nieco większą od Księżyca. Planeta ta dryfuje swobodnie w przestrzeni kosmicznej, a w tym czasie z kretami, naturalnie martwymi, dzieją się niepokojące rzeczy. Te najgłębiej jądra planety, znajdujące się pod dużym ciśnieniem, nie rozkładają się – tysiące megapaskali zabijają bowiem wszystkie konieczne do tego bakterie. Te bliżej powierzchni podgrzewają się stopniowo pod wpływem działania bakterii beztlenowych, aż zamienią się w ropę naftową. Powierzchnia makabrycznego globu składa się z zamrożonych futerek. Krecią planetą od czasu do czasu wstrząsają erupcje. Powietrze uwalniające z się z płuc kretów oraz metan rozrywają lodową skorupę i wyrzucają w kosmos krecie szczątki.

Przepraszam, jeśli wizja krecich gejzerów nie da komuś spać, ale nie mogłam sobie darować. To zdecydowanie najbardziej dziwaczny koncept rozważany poważnie od strony naukowej, o jakim kiedykolwiek słyszałam.

Dla kogo, dlaczego

„A co gdyby” czyta się z niesłabnącą ciekawością. Połykałam ją stronę po stronie podziwiając na zmianę inwencję zadających pytania i autora. Gęsto przetykające kolejne strony oryginalne rysunki Munroe sprawiają, że książka nadaje się na prezent dla młodszych czytelników (o ile jesteśmy gotowi zaryzykować, że dziecko nasze lub znajomych nagle zapragnie zdobyć doktorat z nauk ścisłych). Spodoba im się również, jak często na stronach „A co gdyby” jest mowa o wybuchach, eksplozjach, implozji, zniszczeniu Ziemi i całej ludzkości. (Właściwie jest o nich mowa cały czas).

Mnie to bawiło, z czasem jednak złapałam się na myśli, że autor mógłby skierować swój dociekliwy umysł na nieco doroślejsze i choć trochę utylitarne kwestie. I natychmiast się zastanowiłam – skąd mi to przyszło do głowy? Czy stąd, że wiedza, głównie na skutek podlegania obowiązkowi szkolnemu, kojarzy nam się z czymś posągowo poważnym? I czy w ten sposób nie robimy jej i sobie samym krzywdy? Najlepszych popularyzatorów nauki, którzy przy okazji są najczęściej znakomitymi naukowcami, łączy przecież gotowość odpowiedzi na najdziwniejsze pytania, ochota do zabawy wiedzą, nieustanna chęć przeprowadzania eksperymentów, myślowych i faktycznych. Nie ma równania matematycznego, chemicznego wzoru, fizycznej teorii, którym zaszkodziłby żart – niezliczonym rzeszom uczniów zostały jednak zohydzone przez konieczność stania przed nimi zawsze na baczność.

Podsumowując – nauka nie tylko nie jest nudna, ale może być też najzabawniejszą pożywką dla naszego umysłu, jaką dotychczas wymyśliliśmy. Jeśli ktoś nie wierzy, niech przeczyta „A co gdyby”.

PS. Co do bagna, na mój obecny, dorosły nos wcale nie wciąga, tylko topią się w nim ci, którzy nie umieją pływać. Ale nie dam sobie nosa uciąć.

Randall Munroe, A co gdyby, Czarna Owca, 2015 r.

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości Business & Culture.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s