„Szczygieł” – literatura popularna czy arcydzieło?

szczygielPierwsze wrażenie: czytanie tej książki przypomina bujanie się w hamaku. Długie harmonijne zdania kołyszą, płynnie zlewają się w akapity i rozdziały. Jest miło i nic po za tym. Drugie wrażenie: tonę w gargantuicznej ilości szczegółów, mam wrażenie, że w „Szczygle” zapisane zostały wszystkie myśli i odczucia głównego bohatera, każda minuta jego życia. Opisy pomieszczeń, taksówek, ulic ciągną się bezlitośnie w równym rytmie. Jak ktoś lubi smakować i dotykać, to lektura dla niego, za jedyne 49,90 poleci do Nowego Jorku i Las Vegas w obie strony. Trzecie wrażenie: opowieść o chłopcu, który w nadzwyczajnych okolicznościach stracił matkę, i trafia do kolejnych lepszych lub gorszych opiekunów, nie grzeszy oryginalnością, panowie Dickens i Twain uchylają kapeluszy.

Czytam wytrwale, co wieczór, to już wchodzi mi w zwyczaj, z czasem robię się zadowolona, że książka jest taka gruba (prawie 900 stron!). Mam cały czas w pamięci trwającą dyskusję o „Szczygle” – czy literatura środka, jaką jest powieść Donny Tartt, zasługuje na oprawę i miano wielkiej powieści? Sama autorka stwierdziła, że to właściwie „powieść młodzieżowa”, jakby próbując się usprawiedliwić. Niepotrzebnie.

Żółty konik d’Artagnana

A teraz zmiana tematu – mój ulubiony pisarz. Nie największy, nie najlepszy, tylko właśnie ulubiony. Nic oryginalnego, to Aleksander Dumas. Żadnej lektury nie pokochałam bardziej niż „Trzech muszkieterów”. W okresie nastoletnim właściwie nauczyłam się tej książki na pamięć i do dziś bez wysiłku odtwarzam w pamięci ulubione sceny, np. obiad u prokuratorowej, w czasie którego biednym pisarczykom skąpi gospodarze wielokrotnie rozcieńczają wino. Ciepło wspominam także kolejne części „Muszkieterów”, zwłaszcza „Dwadzieścia lat później”, oraz oczywiście „Hrabiego Monte Christo” (nie zliczę, ile razy uciekałam z twierdzy If). Od strony literackiej książki te mają tysiąc wad, są przegadane, miejscami patetyczne do granic grafomanii. Dumas to, oceniając obiektywnie, średnia literatura popularna. Ale co mnie to obchodzi? Nic, kocham i już! (A książę de Beaufort uciekający z więzienia dzięki linie podesłanej w pasztecie? A tajna skrytka kardynała de Mazarine?…)

Przyjemnej lektury!

Oczywiście Donna Tartt i jej „Szczygieł” nie mają szansy stać się ikonami jak Dumas i „Trzej muszkieterowie”. Ani wątek o dorastaniu, ani nawet sensacyjne losy małego obrazu, który przypadkiem trafia w ręce głównego bohatera, nie pozostają w pamięci na dłużej. Książka ma wszystkie wady, które przypisują jej krytycy: jest za długa, momentami przegadana, końcówka ciągnie się niemiłosiernie, a stereotypy w przedstawianiu narodowości (choćby Rosjan) nie wystawiają najlepszego świadectwa wyobraźni autorki. A jednak „Szczygła” czyta się potoczyście – szczególnie dobrze pierwszą jedną trzecią, kiedy akcja dzieje się w Nowym Jorku – oferuje kilka zwrotów akcji i sensowne zakończenie. Na pewno wypada lepiej niż równie gruba powieść Eleanor Catton „Wszystko, co lśni” (dobrnęłam do 180 strony i dalej nie dałam rady; mam wrażenie, że powieść wiktoriańska wymaga wiktoriańskiego czytelnika, który może, jak to się kiedyś ładnie określało, zatopić się w lekturze na długie godziny – ja niestety nie mogę i chyba dlatego się znudziłam. I nie tylko ja: dziś dowcipkowaliśmy ze znajomymi, kto dokąd doczytał Catton i czy w tym miejscu bohaterowie nadal rozmawiają na werandzie).

Co jeszcze można powiedzieć a propos „Szczygła”? Myślę, że jest tak: wielkie powieści się podziwia. Inspiruje się nimi, czasami przez całe życie prowadzi się z nimi długie wewnętrzne dialogi. Literatura środka zaś (nawiasem mówiąc, określenie poręczne, ale niepotrzebnie stygmatyzujące) to coś, co budzi w nas chęć zaprzyjaźnienia się, czym zwyczajnie się cieszymy, tak jak wybranką czy wybrankiem, nawet gdy mają krzywy nos i jedną nogę krótszą. Bo, w sumie, jakie znaczenie ma nos?

I jeszcze jedno. Przy „Szczygle” czułam, że czytanie jest przyjemne. Tak po prostu.

Donna Tartt, Szczygieł, Znak, 2015

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s