O początkowym nielubieniu, prawach demiurga i końcowej satysfakcji, czyli „Sońka” Ignacego Karpowicza

Karpowicz_Sonka_okladka1 „Sońkę” Ignacego Karpowicza początkowo znielubiłam. Zawiązanie akcji w tej książce jest następujące: oto na drodze na tzw. ścianie wschodniej zatrzymuje się błyszcząca limuzyna. Wysiada z niej reżyser teatralny z Warszawy, który swoje artystyczne rozterki i niespełnienia myli z prawdziwym życiem. Naprzeciw niego – sól ziemi, stara, uboga kobieta pasąca krowę, tytułowa Sońka. Ponieważ samochód się zepsuł, a na kresach zasięgu nie widzieli i assistance wezwać nie sposób, Sońka zaprasza Igora do swojej nędznej zagrody. I zaczyna opowiadać mu o swoim życiu, o tym, co w nim było najważniejsze: wojennej miłości do gestapowca i tragicznym końcu tego uczucia.

Młody i bogaty kontra stara i biedna
Zestawienie takich właśnie bohaterów sprawiło, że zazgrzytałam zębami. Reżyser wydał mi się postacią fałszywą, jego dramaty były pretensjonalne jak z propagandowej czytanki o warszawskich lemingach. Sońka natomiast reprezentowała emocjonalny hardkor w najczystszej postaci: upokarzana, gwałcona, a przy tym zdolna do miłości czystej jak śnieg, wybielającej oprawcę. Jeśli miałabym opisać, co w literaturze jest manipulacją, wskazałabym właśnie na pierwsze kilkadziesiąt stron „Sońki”. Odniosłam wrażenie, że ktoś używa najprostszych efektów, by sterować moimi emocjami.

W miarę przewracania stron poczucie manipulacji słabło. Sońka opowiada swoją historię, słuchając jej opowieści, postać reżysera ewoluuje. W jakim kierunku, łatwo się domyśleć. Powrót Igora do korzeni, do swojej starszej, porzuconej niegdyś wersji wypadł – ku mojemu zaskoczeniu – przekonująco. Akcja powieści opowiadana ustami Sońki przekształca się w przedstawienie teatralne. Przeszłość zamienia się w sztukę, pełnoprawną twórczynię rzeczywistości. Przestrzenie opowiadanego i tworzonego mieszają się, by ostatecznie stać się tym samym.

Erotyzacja sztuki

Nierównowaga bohaterów, odczuwalna już na początku, z czasem się powiększa. Sońka jest postacią pełnokrwistą, silną, jej emocje stają się naszymi. Współczujemy jej, rozumiemy ją, przeżywamy z nią wiele najczęściej strasznych chwil. To jedna z najbardziej wyrazistych bohaterek, jakie ostatnio spotkałam w książkach. Aż trudno uwierzyć, że zdawałoby się tak oklepany literacki motyw jak pełne poświęcenie się dla miłości może – który to już raz? – zabrzmieć naprawdę wiarygodnie.

Skończyłam czytać, odłożyłam książkę i odruchowo zaczęłam porównywać. Lepsza od „Ksiąg Jakubowych”? Ma szansę dostać Nike? Szybko zdałam sobie sprawę, że próbuję w ten sposób odgrodzić się od emocji, jakie wzbudziła we mnie „Sońka”. Tak, ta książka naprawdę porusza; nie lubiłam jej, czytając, podtrzymywałam wewnętrzny opór.

Po przeczytaniu przypomniałam sobie opinię Susan Sontag ze słynnego eseju „O interpretacji”. Sontag odrzuca klasyczną pozycję krytyka jako interpretatora. Krytyk według niej to trochę uzurpator, a trochę pasożyt żywiący się cudzą krwią, potem i łzami. Sontag twierdzi, że sztuka winna być oceniana na podstawie tego, co z nami robi, a nie tego, co wydaje nam się, że mówi. Co z nami robi – no właśnie… „Sońka” zagrała mi na emocjach, zirytowała, rozdrażniła, dała do myślenia oraz skłoniła do skonfrontowania swoich odczuć z odczuciami znajomych. Pozostała we mnie jak zadra, nieprzetrawiony byt, sprawa odłożona na później, którą kiedyś odfajkuję, ale na razie odfajkować nie mogę. Czyli w ujęciu Sontag – pełny artystyczny sukces.

Jeśli miałabym dokonać jeszcze jednego porównania z „Księgami Jakubowymi”: były bezpieczne, autorka mnie ujęła, zaufałam jej. Karpowiczowi zaś nie ufam, mimo że, przyznaję, dał mi ostatecznie satysfakcję. Ta ambiwalencja sprawia, że prawdziwą ciekawością czekam na ogłoszenie tegorocznego werdyktu jury Nike (nie tracąc nadziei, że o przyznaniu nagrody zadecydują wreszcie kryteria artystyczne, a nie jak na konkursie Miss World: kto ostatnio najdzielniej walczył o demokrację).

Ignacy Karpowicz, „Sońka”, wyd. Znak

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s