„Dom i jego głowa”, czyli wiktoriański dom zły z Darwinem w tle

Ivy_Compton_BurnettTę książkę początkowo czyta się z trudem. Gdybym nie została uprzedzona, nie wiem, czy przebrnęłabym przez pierwsze strony pełne dziwacznych, sztucznych dialogów. Akcja też nie dostarcza fajerwerków – „Dom i jego głowa” Ivy Compton-Burnett składa się wyłącznie ze scen wspólnych posiłków, wyjść do kościoła i proszonych herbatek u rodziny Edgeworthów. Rodzinne i sąsiedzkie rytuały mogłyby stanowić treść kameralnej sztuki teatralnej.

Bohaterowie książki, Edgeworthowie, na pierwszy rzut oka nie wydają się specjalnie oryginalni. Apodyktyczny pan domu decyduje o wszystkim, jego żona jest zalękniona i zahukana, córkom – potulnej i zbuntowanej – towarzyszy bratanek bon vivant. Sąsiedzi to archaiczne figury starych panien, głupiutkich nastolatek, nieco tępych panów w średnim wieku. Życiem rodzinnym i społecznym Anglii końca XIX wieku rządzi konwenans – każdy gra swoją rolę, podporządkowuje się osobom stojącym wyżej w hierarchii. Do czasu… Wszystko się zmienia, gdy po nagłej śmierci pani domu nestor rodu żeni się z młodą dziewczyną.

Dom zły

Książkę czytałam w dwóch rzutach – najpierw pokonałam ok. pięćdziesiąt stron, a później całą resztę w długim sześciogodzinnym maratonie. Po kiepskim początku poczułam zainteresowanie, potem zdumienie, niedowierzanie, a na końcu lektury – oszołomienie. Fabuła oferuje kilka naprawdę zaskakujących zwrotów akcji, a każdy z bohaterów stopniowo odsłania przed czytelnikiem prawdziwe oblicze. Ostrzegałabym przed polubieniem któregokolwiek z nich – pod koniec książki będzie nam głupio. Ja nawet się lekko wewnętrznie zbuntowałam: ludzie nie są aż tacy źli, pomyślałam sobie. Ale czy na pewno?

Pod spokojnym dachem Edgeworthów, w trakcie ciągnących się śniadań i obiadów, toczy się brutalna walka o byt. Dosłownie. Napięcie, w jakim żyją bohaterowie, zdradzają pojedyncze słowa, chwile milczenia, drobne gesty. Trzeba uważnie czytać – to, co ważne, dzieje się na samej granicy pola widzenia czytelnika. Wychwytywanie niuansów zachowań postaci i nieco makabryczny humor powodują, że lektura dostarcza mnóstwo przyjemności. Czyta się czujnie i z ciekawością: o co jej naprawdę chodzi? O co chodzi jemu? Co właściwie mają na myśli?

Cienka warstwa cywilizacji

Ivy Compton-Burnett jest brytyjską pisarką okresu międzywojennego. Opinie, że jest to taka ostra Jane Austin, Austin bez osłonek, niespecjalnie mnie przekonują. Austin to dla mnie satyra, humor i wdzięk, nawet niesympatyczne postaci są u niej zabawne, a największy grzech, jaki może popełnić bohater, to nie dość grzeczne zachowanie na balu wobec damy. U Compton-Burnett ludzie przypominają hominidów zaczajonych z maczugami na konkurentów z sąsiedniej jaskini. Cywilizacja normuje, o której schodzą na śniadanie, i które miejsca zajmują przy stole, ale już nie to, jak zachowują się względem siebie. O tym decyduje wyłącznie natura i walka o zasoby, w tym przypadku – pieniądze.

Ogólnie – oryginalna, ostra książka. Czytałam ją jakiś miesiąc temu, i co rzadkie, wspomnienie o niej pozostało żywe. Często już kilka dni po lekturze przypomnienie sobie jakiegoś tytułu nie wywołuje we mnie żadnych emocji. Tym razem mimo upływu czasu nadal czuję grozę.

Polecam też tę recenzję – jest w niej sporo o samej autorce.

Ivy Compton-Burnett, „Dom i jego głowa”, seria Nowy Kanon

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s