Seks z martwym kurczakiem, czyli sześć odcieni moralności

HaidtMężczyzna kupuje na obiad mrożonego kurczaka. Wraca do domu, rozmraża go, uprawia z nim seks, następnie przyrządza i zjada. Nikt tego nie widzi ani się o tym nie dowiaduje. Czy mężczyzna zrobił coś złego?

Przytoczona wyżej słynna historyjka została wymyślona przez Jonathana Haidta, psychologa moralności z Uniwersytetu Stanu Wirginia. Posłużyła do stworzenia teorii matriksu moralnego, wyłożonej w jednej z najgorętszych książek psychologicznych sezonu „Prawy umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka?”. W książce tej Haidt wykazuje, że liberałowie i konserwatyści są niczym yin i yang – dzień i noc, gorąco i zimno, kobieta i mężczyzna. Mogą istnieć bez siebie, ale dopiero razem dopełniają się do mistyczno-kosmicznej całości.

Trudny los drobiu
Wróćmy do pytania o kurczaka. Przykład jest – jak wszystkie historyjki wymyślone przez Haidta – skonstruowany podstępnie. Budzi odrazę i wstręt, to pewne. Jednak nie tego dotyczy pytanie postawione przez psychologa. Brzmi ono, przypominam: czy mężczyzna postąpił źle?

Jak można się domyśleć, istnieje cała grupa ludzi, która odpowiedziała – nie. To studenci badani przez Haidta, pracownika jednego z najbardziej liberalnych uniwersytetów Ligi Bluszczowej. Stwierdzili oni, że chociaż postępowanie miłośnika kurczaków jest ohydne, to jednak nie zrobił nic złego. Dlaczego? Ponieważ kurczak już nie żył, a zatem nie cierpiał, a więc – nikomu nie stała się krzywda.

Ten przykład pokazuje, jak głęboko różni się sposób myślenia ludzi o poglądach liberalnych i konserwatywnych. Haidt w szeregu badań udowodnił, że moralność pierwszych skupia się wokół krzywdy i sprawiedliwości, że lewicowcy uczuleni są przede wszystkim na cierpienie innych. Moralność prawicowców zaś wykracza poza troskę o słabszych i obejmuje również świętość i czystość, lojalność, autorytet, wolność. Oni dostrzegają w postępowaniu mężczyzny coś złego, określają je jako moralnie naganne.

Wymienione przeze mnie wyżej kategorie to sześć tzw. modułów moralnych – podstawowych kategorii etycznych, do których odwołujemy się, definiując dobro i zło. Haidt twierdzi, że przypominają one smaki – wszyscy potrafimy rozróżniać słony, słodki, gorzki, kwaśny, ale o tym, czy dana potrawa wydaje nam się odpowiednio słona, decydują indywidualne preferencje. Tak samo jest z moralnością – nasze pojmowanie dobra i zła znacznie się od siebie różni, między innymi w zależności od tego, czy bliżej nam do poglądów konserwatywnych, czy liberalnych (co można sprawdzić, rejestrując się, a następnie wypełniając testy na stronie założonej przez współpracowników Haidta – YourMorals.org).

Między Scyllą a Harybdą
Najważniejsze pytanie Haidta brzmi: czy między liberałami i konserwatystami – „dobrymi ludźmi” z tytułu książki – możliwe jest porozumienie? Odpowiedź jest optymistyczna – przy odrobinie wysiłku tak. Zdaniem naukowca dzięki zdolności do stanięcia z boku i spojrzeniu na adwersarza bez uprzedzeń można zrozumieć racje przeciwnika politycznego, pojąć, co nim powoduje.

Ta prosta i w gruncie rzeczy mało odkrywcza teza w społeczeństwie silnie zantagonizowanym – takim jak amerykańskie czy polskie – brzmi rewolucyjnie. Czyli przemysł pogardy i katotaliban może zastąpić przemysł zrozumienia? W dzisiejszych dziwnych czasach potrzebna jest prawdziwa odwaga, by przyznać, w komentarzu, na fejsbuku czy też sobie samemu, że kimś myślącym inaczej mogą kierować pobudki równie szlachetne jak nasze.

Słynne viralowe wystąpienie Jonathana Haidta na konferencji TED

 

Wędrówki ciekawego umysłu
Urok książki, którą napisał Haidt, polega na tym, że jest to nie tylko relacja z prowadzonych badań, ale również wypowiedź osobista. Haidt wspomina moment, kiedy zamienił się w pluralistę. Stało się to podczas kilkumiesięcznego pobytu w Indiach, gdzie po raz pierwszy odczuł to, co dotychczas pojmował jedynie intelektualnie: że trzymanie się swojego miejsca w hierarchii, podporządkowanie się grupie, przestrzeganie reguł czystości to nie tylko znaki innej kultury, ale też uzasadnione wymogi moralne. Zmieniło się również jego spojrzenie na środowisko intelektualne, z którego się wywodził. W wywiadzie, którego udzielił „Focusowi”, wspomina, jak musiał tłumaczyć się znajomym, że nadal jest liberałem. Działo się tak dlatego, że czytał już klasyków myśli konserwatywnej i odkrywał, że wiele z ich rozwiązań, jeśli chodzi o urządzenie społeczeństwa, było ciekawych i wartych przedyskutowania, a nawet lepszych niż pomysły liberałów.

Dodatkowa wartość „Prawego umysłu” kryje się w przedstawieniu długiej drogi, jaką Haidt przeszedł, by zostać psychologiem moralności i napisać tę książkę. To dokument wędrówek, na jakie wybiera się ciekawy umysł – pokazanie szlaków, którymi podąża, pytań, jakie sobie stawia. Jak się dokonuje postęp naukowy? Dzięki nieplanowanym spotkaniom z właściwymi ludźmi, przeczytaniu przypadkowej książki oraz nieustannemu dociekaniu – dlaczego tak? Ale naprawdę – dlaczego?

O metodzie
Jeśli nie przepadam za książkami amerykańskich naukowców, to dlatego, że pisze się je z dziwaczną manierą wielokrotnego powtarzania tego samego. Grzeszy tym również „Prawy umysł” – główne tezy powtarzane są wielokrotnie, a jakby tego było mało, na końcu każdego rozdziału znajduje się krótkie podsumowanie. Nic złego to książce nie robi, ale mój indywidualny smak nieco raziło. Choć oczywiście z drugiej strony dzięki temu łatwiej zapamiętujemy to, co najważniejsze, i potem możemy zapunktować w towarzystwie rzucając lekko – jak napisał Haidt, intuicje moralne pojawiają się pierwsze – lub z marszu przywołać barwny przykład z kurczakiem.

Dla równowagi podobał mi się autoironiczny styl Haidta. Książka o moralności może być napisana lekko, przyjemnie, na luzie i bez zadęcia. No i daje do myślenia. Czy moduły moralne są wrodzone – czyli ukształtowane przed doświadczeniem – i rozwijają się w różny sposób w zależności od środowiska, w jakim się wychowujemy, od naszych doświadczeń życiowych i indywidualnych cech? Czy ewolucja wyposażyła nas w sześć moralnych kubków smakowych, by pomóc nam przetrwać w grupie, a także pomóc przetrwać naszej grupie? Jeśli odpowiemy twierdząco, nie będzie w tych odpowiedziach za wiele magii – ale to, co wiek odkryć naukowych robi z naszymi potrzebami mistyczno-mitycznymi, to już temat na zupełnie inną książkę.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s