10 książek, które były dla mnie ważne i w jakiś sposób na mnie wpłynęły

Koleżanka nominowała mnie na Facebooku do nowej zabawy – wymienienia dziesięciu ważnych książek z naszego życia. Przyznam, że trochę się zżymałam – ot, pomyślałam, typowy łańcucszek fejsbukowy. Ale gdy zabrałam się do układania poniższej listy, okazało się, że to po prostu fajna zabawa. Więc czemu nie?

Na profilach znajomych przeczytałam, że nad wyborem nie należy za dużo myśleć – raz, dwa, trzy i wymieniamy tytuły, które przychodzą nam do głowy. Ja jednak chwilę podumałam. Po tej chwili okazało się, że te dziesięć ważnych książek przeczytałam jeszcze w XX w.

Oto moje typy z uzasadnieniami:
1. „Porwanie Baltazara Gąbki” czyli pierwsza powieść
2. „Trzej muszkieterowie” – największa czytelnicza miłość mojego dzieciństwa; czytałam tyle razy, że egzemplarz się rozpadł
3. „Małe prozy” Mrożka oraz inne zbiory opowiadań: pierwsze dorosłe książki, które przeczytałam zamieniając się z dziecka w nastolatkę.
4. „Niebezpieczne związki” de Laclosa, które uleczyły mnie z pierwszego zawodu miłosnego
5. „Mistrz i Małgorzata” – z tych powodów, co wszystkich
6. „Napoleon i jego marszałkowie” MacDonnella – wyznacza najintensywniejszy moment nastoletniej fascynacji Cesarzem, do dziś potrafię wymienić z pamięci z dziesięciu marszałków.
7. „Mój wiek” Aleksandra Wata – uwagi a propos siedzenia w sowieckim więzieniu we Lwowie zawierały bezcenną wskazówkę, jak rozumieć się i żyć w zgodzie z ludźmi innymi niż my. Wskazówka ta dobrze mi służy od dwudziestu lat.
8. „Biesy” Dostojewskiego – jedyna na razie książka, którą czytałam o czwartej nad ranem
9. „Duma i uprzedzenie” Austen – pierwsza książka, którą z wysiłkiem i kosztem ogromnego nakładu pracy przeczytałam w innym języku niż ojczysty
10. „Moskwa-Pietuszki” Jerofiejewa – jedyna książka, którą z premedytacją pożyczyłam po to, by nigdy nie oddać.

A gdybym miała ułożyć taką listę na XXI wiek? No cóż, to będą zupełnie inne książki. Na pierwszym miejscu znalazłby się „Silmarillion”, tuż za nim „Ubik”, „Trzy stygmaty Palmera Endritcha” oraz „Płyńcie moje łzy, rzekł policjant” (numer jeden jeśli chodzi o tytuły) – i w ogóle kolektywnie cały Philip K. Dick. Następnie, znów bardzo blisko wyżej wymienionych, „Solaris”, „Duna” oraz „Gra Endera”, a gdzieś z boku, na osobnym podium – „Piknik na skraju drogi”. I jeszcze – z innej beczki – wiersze Josifa Brodskiego, „Papuga Flauberta” Barnesa i na końcu „Amerykaana”, która dowodzi, że możliwe jest ciągle pisane na tematy poważne w formie klasycznej epickiej powieści.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s