Książki, których nie ma, a które bardzo chcielibyśmy kupić

 

Od razu zastrzeżenie – nie chodzi mi o białe kruki, marzenia bibliofilów, pierwsze wydania z poprzedniego tysiąclecia oprawiane w skórę cieląt i składane przez samego Gutenberga. Chodzi mi o książki wydane w naszym kraju stosunkowo niedawno, w ostatnich piętnastu czy dwudziestu latach. Dość szybko zniknęły z księgarni, rzadko kiedy trafiły do bibliotek. I teraz gdy chcemy je pozyskać do swojej biblioteczki, przecieramy oczy ze zdumienia – bo albo w ogóle ich nie ma, albo pojawiają się sporadycznie na Allegro za sumy, które przywykliśmy kojarzyć z markowymi zegarkami lub rowerami.

Interesuje mnie literatura rosyjska, więc przykłady książek, których nie sposób dostać, pochodzą z tego właśnie kręgu.

Proch i pył1. „Proch i pył”, Anatolij Rybakow – czyli ostatnia, piąta część „Dzieci Arbatu”.
Pojedynczo praktycznie nie do dostania. Ja sama kupiłam tę książkę parę lat temu razem ze „Strachem” i „Trzydziestym piątym i później” za sto złotych (chociaż te dwie książki już miałam). To był dobry interes: ostatnio widziałam całą serię za 250 zł. Jeśli Iskry nie zdecydują się na wznowienie, nawet ta kwota przestanie wkrótce robić wrażenie. Nie zdradzę żadnej tajemnicy kuchni, kiedy napiszę, że mój stary post o „Prochu i pyle” jest jednym z najczęściej klikanych na całym blogu – co wskazuje, że książka jest nieustannie poszukiwana.

 

20140806_1901332. „Moskiewska saga” Wasilij Aksionow – trzy tomy
Wydana w 1999 r. przez wydawnictwo Amber trzytomowa saga Aksionowa o inteligenckiej rodzinie Gradowów, której losy zostały przedstawione na tle burzliwej rosyjskiej historii pierwszej połowy XX w., nie zapowiadała się na białego kruka. Sama pamiętam niesprzedane kolumny tych książek w Empiku; stałam przy nich, usiłując się przekonać, że warto wydać prawie 90 zł na całość. Studencki rozsądek wówczas zwyciężył, „Moskiewską sagę” przeczytałam dopiero po tym, jak mama wypożyczyła ją z biblioteki. A gdy parę lat później mogłam już sobie pozwolić na zakup, ze zdumieniem przekonałam się, że jej cena się podwoiła! Dzisiaj oferta kupna całej „Moskiewskiej sagi” za mniej niż dwieście złotych to okazja, z której należy natychmiast korzystać. Co niedawno uczyniłam.

3. „Opowiadania kołymskie”, Warłam Szałamow, Wydawnictwo Dolnośląskie
Podkreślam: chodzi o wydanie Wydawnictwa Dolnośląskiego, które w pierwszej połowie lat 90. wypuściło serię literatury rosyjskiej w pięknych złoto-czerwonych okładkach. Co prawda niedawno „Opowiadania kołymskie” wydał Rebis, ale przez wiele lat do kupienia było tylko Dolnośląskie. Ceny: 300-400 zł, raz widziałam za 250 i długo żałowałam, że nie targają mną romantyczne porywy na tyle silne, by nabyć pożądaną książkę. Doczekałam wydania Rebisu, ale pamiętam do dziś wysokie regały w księgarni na Zamenhofa w Zamościu – trzymałam w rękach ciężki tom, na który absolutnie nie było mnie, licealistki, stać, tęsknie przesuwając palcami po imitującej skórę oprawie z pozłacanymi tłoczeniami. W końcu zdecydowałam się na coś tańszego: „Moskwę-Pietuszki” z tej samej serii. Mam ją do dziś.
Tytułem uzupełnienia: wszystkie książki z serii Dolnośląskiego są wściekle drogi, cała zaś seria, licząca kilkanaście tomów, pojawia się w cenie ok. tysiąca złotych.

Wybrałam te trzy książki, bo szukałam ich najdłużej i najbardziej wytrwale, ale były też inne: „Japoński wachlarz” (przed wznowieniem), „Chryzantema i miecz” (nie kupiłam do dziś), „Mistrz i Małgorzata (wydanie Ossolineum., z przypisami wyjaśniającymi np., dlaczego laska Wolanda zakończona jest gałką w kształcie głowy pudla). Na studiach, podczas których zgłębiałam ekonomię, uczono mnie, że popyt określa podaż, a niewidzialna ręka rynku zaspokoi wszelkie potrzeby kupujących tym skuteczniej, im pełniejszy jest dostęp do informacji. Nie jestem wyrafinowanym bibliofilem, raczej początkującym hobbystą, ale nawet ja widzę, że na rynku książki za pozornym nadmiarem kryje się niedobór i niezaspokojone pragnienia całych rzesz czytających. Może więc pojawi się ktoś odważny, kto dla klasyków zrobi to, co wydawnictwo Czarne zrobiło dla reportażu, a wydawnictwo Karakter dla eseistyki?

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s