W poszukiwaniu następnej lektury

Nie mam co czytać. Przykry stan, zdarza się dość rzadko. Jednak jak już się zdarzy, jest dość nieprzyjemnie. Po Billu Brysonie sięgnęłam po biografię samego Lwa Tołstoja, ale lektura okazała się wyjątkowo nieprzyjazna. Mimo pełnego zaangażowania i nieustającego dopowiadania sobie brakującego kontekstu, poddałam się w połowie.

A teraz szafka nocna świeci pustkami. Co gorsza, na półce, na której zwykle kładę Książki, Które Przeczytam w Następnej Kolejności, również nic nie znalazłam. Bogate zasoby redakcji niczym nie kuszą; odstraszają za to długie rzędy lektur typu Wielki Wybuch i Co Dalej. Jak dobrze wiadomo, nie wiadomo co dalej (w dużej skali oczywiście).

Jakby tego było mało, nie mam również w co grać. W zeszłym tygodniu doszłam prawie do końca „Risen” (grałam bez myszki! Na touchpadzie!), utwierdziłam się w opinii sprzed paru lat, że to najlepsza gra RPG, w jaką miałam przyjemność przycinać – i to by było na tyle. Na trzeciego Bezimiennego trzeba czekać do końca lata. Na trzeciego Wiedźmina jeszcze dłużej.

Kusi mnie napisanie opowiadania a la wczesny Mrożek, które zaczynałoby się od prostego i dumnego: stoję!… Tylko po co pisać opowiadania a la wczesny Mrożek, skoro najlepszy w tej konkurencji był wczesny Mrożek?

Pocieszające jest jedno: po okresie, kiedy nie ma co czytać, zazwyczaj zaczyna się epoka, w której dobre książki same pchają się w ręce. I wraca to przyjemne poczucie, że coś się zaraz zacznie, że już się zaczyna.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s