Morfina

MorfinaNowy rok zacznijmy mocno – strzałem dożylnym.

Dawno już nie zdarzyło mi się nad książką ryknąć śmiechem. Nie uśmiechnąć się pod nosem, nie zachichotać, tylko właśnie – nieskromnie ryknąć. Okazji do tego dostarczyła „Morfina”. Czytając, szczerze się uśmiałam. I to nie raz.

Parę słów o fabule. Główny bohater, Konstanty Willemann, to mieszkaniec przedwojennej Warszawy krwi niemieckiej. Jego ojciec był grafem, matka Niemką urodzoną na Śląsku. Wychowany na Polaka Konstanty nie wie do końca, kim tak naprawdę jest. Jego dylematy gwałtownie pogłębiają się po napaści Niemiec na Polskę we wrześniu 1939 r. W wojennym świecie musi szybko zdecydować się na jakąś tożsamość, a wybór okaże się być albo nie być.

Więcej nie zdradzę; dość powiedzieć, że akcja jest wartka. Rozgrywa się już po klęsce wrześniowej, ale przed powstaniem Generalnej Guberni. To szczególny okres – i w historii, i w życiu bohatera. Polski nie ma, nic nie ma; są buteleczki z morfiną, jest wszystko.

Książka jest bardzo zabawna. Przyjemnie drażni te części naszej świadomości, które zostały ukształtowane w duchu patriotyczno-romantycznym. Może nawet posłużyć za papierek lakmusowy, pozwala bowiem bardzo precyzyjnie zmierzyć, na ile mamy dystans do naszego polskiego ja. Czy żarty z przywiązania do ojczyzny bawią nas? Tak naprawdę szczerze nas bawią? Czy w ogóle dopuszczamy myśl, że walka o wolną Polskę może być pożywką dla bardzo kąśliwej ironii?

„Morfina” podobała mi się jeszcze z co najmniej kilku powodów. Bo przemyślana, bo intrygująca. Oraz – bo pełna pasji.

Jednak, gwoli szczerości, tej pasji miejscami było jak dla mnie nieco za dużo. Konstanty pożąda kobiet średnio co trzy godziny. Pożąda wulgarnie i przyziemnie. Dostajemy też – a jakże – opis orgii. Naturalnie dzikiej i zwierzęcej. Napięcia seksualne powracają na kolejnych stronach niemal obsesyjnie i można się nimi znużyć; na szczęście na końcu autor wyhamowuje i dochodzimy do pomysłowego, logicznego, bardzo dobrego finału.

Książka nie zdobyła Nike. A mogłaby!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s