Taniec szczęśliwych cieni

MunroW dniu, w którym Komitet Noblowski ogłosił, że w 2013 roku literacką Nagrodą Nobla została uhonorowana Alice Munro, na moim biurku leży – naprawdę! – „Taniec szczęśliwych cieni”. Przeczytany do połowy. I porzucony w połowie opowiadania o fermie srebrnych lisów. To nie była pierwsza historia, w której się pojawiły; srebrne lisy, niezbędny składnik zwykłego kanadyjskiego miasteczka. – Który tom ci przynieść? – zapytała koleżanka, od której pożyczyłam „Taniec”. – Wszystko jedna – wtrąciła inna. – Cały czas będziesz czytać to samo opowiadanie.

Srebrne lisy kręcące się w kojcach, pojone przez dziewczynkę, która chce się przypodobać ojcu. Lisy, sprzedane przez komiwojażera Braci Walker. Lepsze i gorsze ulice małych miast, dorośli obserwowani przez dzieci. Dzieci, niczym najczulsze urządzenia do rejestrowania emocji, wyłapują gesty i słowa rodziców, których znaczenia jeszcze nie rozumieją. Jest za wcześnie, by odczuły rozgoryczenie, zawód życiowy, żal za czymś, czego się nie wybrało. By pojęły, czym jest strata, odrębność, ludzka małość. Jednak my, patrząc na świat ich oczami, widzimy to wszystko.

Pierwsze opowiadanie tomu, „Komiwojażer Braci Walker”, zachwyciło mnie. Precyzyjne w każdym słowie, błyskotliwie operujące nastrojem, wspaniale wygrywające niedomówienie może być, faktycznie, porównywane z perełkami Czechowa. Kolejne okazały się podobne – w konstrukcji, temacie, języku. Munro bardzo często sięga po perspektywę dziecka, co po którymś z kolei opowiadaniu uznałam jednak za trochę nużące. I te srebrne lisy; i niewielki, odizolowany świat, który wydał mi się światem mgieł i zmierzchu.

Przestałam czytać, nie będąc pewna, czy do Munro wrócę. Teraz, po Noblu, oczywiście tak się stanie. Jednak domyślam, że Nagroda zmieni moją perspektywę. Więc spisuję przednoblowe wrażenia, póki jeszcze własne wątpliwości nie wydają mi się brakiem wrażliwości i wyczucia.

A z werdyktu Akademii Szwedzkiej, dodajmy, bardzo się cieszę. Munro jest zasłużenie popularna, znana czytającej mniejszości. Uprawia trudny gatunek i jeszcze pisze o sprawach uniwersalnych, bliskich każdemu – bez epatowania brutalnością i chłodem jak jej poprzedniczka Elfriede Jelinek.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s