Imperatyw kategoryczny Susła Snu

Kiedy Rozchichotany Jeż przydreptał do jamki Susła Snu, suseł nie był sam. Tuż przed nim na porcelanowym talerzyku leżała beza. Suseł wpatrywał się w nią intensywnie.

– Pięcioch mięcioch – zaczął Jeż. Znaczyło to – piątka, mięczaku – i stanowiło aluzję zarówno do cech fizycznych, jak i psychicznych susła.

– Strzała, kolczasty – mruknął suseł, nie odrywając wzroku od bezy.

– A może byśmy na słoneczko, senny? Między jagódki, grzybki, listki żółknące, pszczółki bzyczące?

– Hm…

– Moglibyśmy potoczyć nosami krągłe jabłuszka po kępach mchu…

Suseł podniósł oczy na jeża.

– Albo pogonić orzeszki leszczynowe wiewiórom…

Suseł sapnął.

– Albo z jeżynowego chruśniaka przepłoszyć myszowate…

– Niech cię nie zwiedzie mój bezruch – oświadczył suseł. – Ja tu toczę twardą wewnętrzą walkę – i znów wbił wzrok w bezę.

– Ty? Twardą? – zachichotał jeż. – Śpiący, nie traćmy jesieni. Wciągaj tego ciastocha XXL…

Ledwie to powiedział, suseł zmarszczył brwi i zawinął łapki na piersiach.

– Ależ ziomie leśny – zdumiał się jeż. – Chyba się nie obraziłeś?

Suseł milczał ponuro.

– Na mnie, za ciastocha?

Suseł zmierzył go kamiennym spojrzeniem.

– Posłuchaj – zaczął – tu, gdzie się znajdujesz, nigdy, ale to przenigdy – rzekł poważnie – nie wolno żartować z pokarmu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s