Pieśni żywych skał – prolog

I prolog gotowy. Sześć stron, na rozgrzewkę. Czas zabrać się za rozdział pierwszy – pierwszy z dwudziestu ośmiu.

W powieści przygodowej lubię zabawy z konstrukcją. Nudno by było, gdy snuć opowieść tak po prostu od początku do końca. A gdyby cofnąć się w czasie? Albo powtórzyć już raz opisaną scenę – ale pokazać ją oczami innego bohatera? Albo przesunąć reflektor i na sekundę, kilkanaście zdań, oświetlić to, co ma być finałem fabuły?

„Zdrada, pomyślał człowiek, którego nazywano kiedyś Drakiem Tulem…”

William Styron, autor m.in. „Wyboru Zofii” i „Dotyku ciemności”, przyznał, że w pisaniu pomagał mu alkohol. Dzięki niemu odnajdywał rytm pracy, książka zaczynała mu się „toczyć” w głowie, opowieść – układać. W moim przypadku rolę alkoholu spełnia muzyka. Zaczynając pisać, nakładam słuchawki – dzięki muzyce natychmiast, bez zbędnych strat czasu, mogę odnaleźć klimat sceny, która akurat powstaje.

Jednym z ulubionych zespołów, którego słuchałam przy „Pieśniach”, był Flogging Molly. I piosenka „Devil’s Dance Floor”.

Bardzo dobra jako podkład do opisania, jak ktoś podejmuje szybką decyzję, rzuca się w wir akcji, ewentualnie – okłada kogoś innego po głowie… ;).

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s