Pieśni żywych skał – reaktywacja

Zgodnie z obietnicą daną volverine1997 parę słów o zamknięciu „Dolin Mroku”.

Książkę skończyłam wstępnie jesienią – każdy, kto kiedykolwiek próbował pisać, wie, że wstępne skończenie od skończenia ostatecznego dzieli daleka droga. Później projekt odłożyłam do czarnej teczki i na półkę, by zająć się czymś innym. Może się to wydawać nielogiczne, ale, mam nadzieję, dla książki wyjdzie tylko z korzyścią, bo będę w stanie przeczytać ją bardziej krytycznie i świeżym okiem.

A teraz otwieram z powrotem czarną teczkę i patrzę, co w środku.

Żeby nie było wątpliwości, że książka w ogóle istnieje – oto dowód. Lekko umęczony herbatą początek i końcówka.

Pieśni_kopia pierwsza Plan dalszej pracy jest taki – muszę całość przeczytać bardzo uważnie, poprawić i skorektować – a potem pewnie zdecyduję się na self publishing. Ile to zajmie – mam nadzieję, że nie więcej niż miesiąc – w każdym razie w ramach mobilizowania się będę regularnie donosiła o postępach prac na blogu.

Na czym polega poprawianie książki? Na włożeniu słuchawek na uszy i skonfronowaniu się po kolei z wymyślonymi rok temu zdaniami.

Zdanie numer jeden brzmi: „O zmroku późnowiosennego dnia, kilka miesięcy przed pojawieniem się grycht w Gruaronie, Bolt Marr, kapitan tajnej straży cesarstwa, minął pierwsze podgrodzia Orestii”.

I to zdanie mi się podoba – a więc zostaje, a ja zabieram się do dalszej pracy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s