Barnes, Flaubert, papuga

Przed dwudziestką zdarza się to bez przerwy, po trzydziestce sporadycznie – przeczytałam książkę i jestem nią zachwycona.

„Papuga Flauberta” to drugi utwór angielskiego powieściopisarza Juliana Barnesa. Na skrzydełku czytamy: „trudno zdefiniować tę oryginalną książkę. Czym jest? Przewrotną powieścią?”. W internecie – „to na wpół biografia, na wpół esej”.

Moim zdaniem wszystkie te określenia, włącznie z przymiotnikiem oryginalna, są nieadekwatne. Próba wtłoczenia dzieła Barnesa w któryś ze znanych gatunków literackich, a nawet rozszczepienia między gatunkami, nie ma sensu. W jakikolwiek bowiem literacki garniturek nie spróbujemy ubrać „Papugi”, jej duża część pozostanie nieodziana.

Łatwiej powiedzieć, wokół czego książka się obraca. „Papuga” opowiada – między innymi – o: Flaubercie, jego życiu i twórczości, pisarzach i pisaniu, przeszłości, której nie sposób zabalsamować słowami, grze, jaką z człowiekiem toczy los, sztuce, samobójstwie, rozpaczy życia, tej mrocznej otchłani pod naszymi stopami, w którą według Flauberta trzeba patrzeć ze spokojem.

Na początku książki natykamy się na trzy kalendaria – optymistyczną wersję życia Flauberta, wersję pesymistyczną, i ułożone chronologicznie cytaty z jego listów. Później narrator – nie autor, ale emerytowany lekarz, podróżujący po Francji śladami pisarza – porusza się po samych peryferiach klasycznej biografii. Pokazuje nam zwierzęta Flauberta. Jego stosunek do kolei parowych. Kolor oczu Emmy Bovary. Najbardziej nieznaną kochankę. Najbardziej znaną kochankę. Apokryfy.

To wszystko spaja się w całość. Gustaw Flaubert mruga do nas ze swojego wieku z ponadczasową ironią, po lekturze zaczynamy rozumieć go lepiej niż wielu spośród otaczających nas żywych ludzi. Choć mielibyśmy kłopot z tradycyjnym, chronologicznym opisem jego życia czy problemowym twórczości, bez trudności opowiemy, jakim był człowiekiem i jak rozumiał sztukę oraz powinności pisarza. Tytułowa papuga świeci oczkami w każdym z wymiarów, w jakich została powołana do życia – jako klamra zamykająca i otwierająca książkę, jako wyrafinowana metafora słowa, natchnienie Flauberta, niespodziewany, groteskowy pomost łączący przeszłość z teraźniejszością. Czytanie wymaga uwagi, ale również nagradza za uwagę. Nagrodę stanowią perełki dowcipu Flauberta i Barnesa, migotanie faubertowskiej i barnesowskiej ironii.

Ulubione cytaty z „Papugi”:

1/ Pisarz, który uważa, że powieść to najodpowiedniejsze miejsce do składania deklaracji politycznych, jest zwykle złym pisarzem, złym dziennikarzem i złym politykiem.

2/ Największym patriotyzmem jest wytknąć swemu krajowi, że postąpił niehonorowo, szeleńczo, głupio, występnie.

3/ Styl jest funkcją tematu.

Oraz cała dziesięciopunktowa wyliczanka, jakich powieści nie powinno się pisać (punkt pierwszy – powieści, w których odizolowana grupa ludzi wskutek okoliczności powraca do „naturalnego”, czyli dzikiego stanu człowieka – od siebie zakazałabym też takich filmów i seriali; punkt czwarty – powieści o kazirodztwie, punkt siódmy – powieści dziejących się w Ameryce Południowej. Któryś z podpunktów – zakaz pisania scen erotycznych pod prysznicem).

Ulubiony detal: we Francji w okresie międzywojennym istniał Fundusz Opieki nad Bezrobotnymi Intelektualistami.

Podsumowując, powtórzę – jestem zachwycona Barnesem. Ostatnio odwiedziłam ogromne centrum handlowe. Z trendami w modzie jestem jak zawsze na bakier, ale spostrzegłam, że do łask wracają bogartowskie nakrycia głowy. Czyli, pozostając w zgodzie z rzeczywistością, można znów zawołać – panie i panowie, kapelusze z głów!

Julian Barnes, Papuga Flauberta, Świat Książki 2011

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s