Suseł Snu spotyka bratnią duszę

Suseł Snu od wielu tygodni drzemał pod pierzyną, kiedy do jego jamki wtargnął Banita ze Świata Idei.
– Mięsssa… – wycharczał Banita.
– Suślego? – pisnął przerażony suseł, błyskawicznie przytomniejąc.
– Gryzonia?  – Banita aż się wzdrygnął. – W życiu! Schabowego najlepiej. Albo żeberek.
– Nie dysponuję – przyznał za wstydem suseł.
– Więc stek. Mocno krwisty.
– Nie ma.
– A kurzyna? Będzie kurzyna?
Suseł pokręcił głową.
– No to wódki! – zakrzyknął Banita. – Szklankami czyściochę!
Suseł miął w łapkach szlafmycę.
– Też nie ma – zrozumiał Banita. – Czyli nic nie ma.
– Nic – zgodził się suseł.
– Człowiek opuszcza uniwersum wartości gotowy czerpać z życia garściami, a tu – pustka?
– Los bywa złośliwy.
– Dobrze powiedziane – zgodził się smutny Banita. – W ogóle to ja chyba pomyliłem adres. Mówiono mi, że tu… uciechy ciała…
– Ciało jest naczyniem grzechu.
– To ja już pójdę – szepnął przygnębiony Banita i zniknął.

„Przyjacielu…” – pomyślał czule Suseł Snu, moszcząc się wygodnie w łóżeczku. „Gdybyś tylko mnie tak gwałtownie nie obudził…”

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s