„Fizyka przyszłości” z przyszłością?

Nie sądziłam, że kiedykolwiek to nastąpi, ale stało się: przeczytałam książkę Michio Kaku, która nie za bardzo mi się podobała. Dotychczas uważałam, że po teksty tego autora można sięgać w ciemno. Teraz zalecałabym ostrożność.

Przede wszystkim „Fizyka przyszłości”, bo o niej mowa, ma mylący tytuł. W rzeczywistości książka opowiada o tym, co jest w podtytule, czyli o nauce do 2100 roku. Różnica jest znacząca – na początku autor zastrzega, że zamierza opisać technologie, które już zostały odkryte i znajdują się w fazie testowania oraz o te, które nie łamią znanych nam praw fizyki. Technologie z różnych gałęzi nauki: medycyny, genetyki, informatyki… Bardziej adekwatnym tytułem byłoby więc „Nauka przyszłości”.

Drugie zastrzeżenie jest poważniejszej natury. Czytając, miałam wrażenie, że Kaku niekiedy sobie zaprzecza. Przykład? Z jednego fragmentu dowiadujemy się o nadchodzącej wielkimi krokami nieśmiertelności, którą zapewnią nam zastępcze organy hodowane na zamówienie z naszych własnych komórek. Kilkadziesiąt stron dalej napotykamy twierdzenie, że w przyszłości nie możemy liczyć na życie bez śmiertelnie groźnych chorób, ponieważ wirusy będą dalej mutować w szaleńczym tempie. No to nie wiem: należę do ostatniego pokolenia, które umrze, czy nie należę? Problem raczej żywotny i pragnęłabym jego zasadniczego rozstrzygnięcia.

Trzecie zastrzeżenie dotyczy powierzchownego potraktowania wielu tematów. Wydaje mi się, że poprzednie książki Kaku, w których ten fizyk teoretyczny i popularyzator nauki ograniczał się do znanych sobie dziedzin, oferowały więcej konkretnej wiedzy. Ambitny zamiar, jakim było opisanie przyszłości nauki w ogóle, wymusił skróty i powtórzenia. Stąd sporo miejsca w książce zajmują problemy doskonale znane – np. trudności z syntezą jądrową i zimną fuzją. Wydaje mi się, że „Fizyka przyszłości” jest propozycją przede wszystkim dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z tekstami popularnonaukowymi.

Co mi się podobało? Najbardziej pomysł na terraformizację Marsa (zakłada wywołanie na tej planecie efektu cieplarnianego, który spowoduje topnienie marsjańskiego lodu, uwolnienie zawartego w nim dwutlenku węgla i dalsze podgrzanie Marsa. Kolejny etap polegałby na zasadzeniu w marsjańskich oceanach ziemskich glonów, które zaczęłyby produkować tlen, a konsumować dwutlenek węgla). Szacunek wzbudza też rzetelność autora, który nie pisał tak, jak było najłatwiej, czyli „z głowy”, ale zebrał materiał, odwiedzając w laboratoriach 300 utytułowanych naukowców z całego świata.

Ale tak naprawdę ciekawe będzie sięgnięcie po tę książkę za 89 lat i sprawdzenie, ile spośród przewidywań Kaku stało się rzeczywistością. Jestem optymistką – a nuż dożyję?

„Fizyka przyszłości” Michio Kaku, Prószyński i S-ka, Warszawa 2011

Reklamy

2 uwagi do wpisu “„Fizyka przyszłości” z przyszłością?

  1. Ksiazka nie ma mylacego tytulu , tytul brzmi FIZYKA PRZYSZLOSCI i na dole napis- nauka do 2100 roku. Wszystkie dziedziny nauki o ktorych pisze Kaku sprowadzaja sie do fizyki , postepuje taka miniutaryzacja ze nanotechnologia ,biotechnologia ,sztuczna inbteligencja , komputeryzacja , zahaczaja juz o fizyke dlatego taki tytul,,wszystkie te dziedziny nauki zaczynaja sie ze soba laczyc

  2. A medycyna? 🙂
    Podtytuł jest ok, ale moim zdaniem tytuł nie bardzo. „Nauka przyszłości” byłoby w porządku, z dopiskiem „do 2100 r”. Oczywiście można by też wymyśleć coś o wiele seksowniejszego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s