„Korczak. Próba biografii”

Przyznam od razu: nie bardzo mi się ta książka podobała. Początkowo czytałam powoli i uważnie, lecz z czasem spostrzegłam, że skaczę wzrokiem między wierszami, wybiegam do przodu, poszukując interesujących fragmentów. Tak samo postępowałam w dzieciństwie połykając powieści przygodowe: często darowywałam sobie rozwlekłe opisy, wymagając od autora informowania mnie wyłącznie o przebiegu akcji.

„Korczak” wydaje mi się najlepszy na początku, gdy autorka próbuje z okruchów pamięci, śladowych wspomnień, fragmentarycznych przekazów odtworzyć historię rodu Janusza Korczaka (a właściwie Henryka Goldszmita). Kim był jego pradziadek? Jak udało się dziadkowi, sierocie, zostać dyplomowanym lekarzem, założycielem szpitala w Hrubieszowie? Ciekawe są też losy ojca, adwokata, który w czasach prosperity żył na szerokiej stopie, stać go było a mieszkanie na Miodowej, po czym oszalał i umarł w wieku ledwie 50 lat. Niestety wraz z pojawieniem się głównego bohatera opowieść zaczyna się rozsypywać. Są w niej fragmenty przywołujące historię Polski końca XIX i początku XX wieku – na mój gust jednocześnie za długie i za mało pogłębione. Irytowały mnie również pojawiające się wtręty odautorskie w stylu „to co wtedy i wtedy powiedział pan X o polskiej kulturze politycznej pozostało aktualne”. Pozostało, ale nijak ma się do tematu. Autorka obszernie pisze też o historii stosunków żydowsko-polskich i polsko-żydowskich. Przywołuje losy własnej rodziny, a szczególnie dziadków, Mortkowiczów, którzy w okresie międzywojennym byli wydawcami Korczaka. To wszystko jednak zamiast przybliżać, oddala od głównego bohatera.

Janusz Korczak był człowiekiem skromnym, nieśmiałym, usuwającym się na drugi plan, do ostatniego rzędu. Pisząc jego biografię tak jak to zrobiła Olczak-Ronikier, bardzo szeroko, ryzykuje się, że bohater się zgubi. Mam wrażenie, że to się właśnie stało w przypadku „Próby biografii”. Dlaczego Korczak nie założył rodziny? Dlaczego nie adoptował żadnego ze swych podopiecznych? Jak z dzisiejszej perspektywy oceniać jego koncepcje wychowawcze? Jakie miejsce zajmuje jego pedagogika wśród innych systemów pedagogicznych – czy czerpano z niej wzorce? Jakie były nakłady jego książek przed i po wojnie? Co sądził o sobie jako pisarzu? Niby w „Korczaku” są odpowiedzi na te pytania, ale nie sumują się do całości. Nie tworzą spójnego obrazu Starego Doktora. Może marudzę u progu jesieni, ale brak mi w tej biografii klucza, jednej organizującej materiał myśli.  

PS. Wywiad Anny Bikont z Joanną Olczak-Ronikier – dobre wprowadzenie do książki.

„Korczak. Próba biografii”, Joanna Olczak-Ronikier, Wydawnictwo W.A.B., 2011

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “„Korczak. Próba biografii”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s