Wiosenna odyseja Susła Snu – finał

W środku Matecznika pełno było wrót, bram, drzwi i drzwiczek. Na wszystkich wisiały tabliczki z kolorowymi napisami. „Pierzaści only”, „Jesteś puchaty, łyknij herbaty”, „Żubry w turzej skórze”…
– Ho, ho – powiedział Żubr Matuzalem na widok tej ostatniej. – Przebierańcy. Wchodzę.
– A ja tutaj – odrzekł suseł, wskazując na futreczkę z wywieszką „Fretki na rurkach”.
– Fretki? – zdziwił się żubr. – Myślałem, że waszeć szukasz suślicy.
– Może tu być – wyjaśnił Suseł Snu. – Zawsze miała aspiracje.
Ssaki pożegnały się wylewnie i suseł wszedł do środka.
Wnętrze oszołomiło go – dźwiękami, kolorami, zapachami. W strumieniach wielobarwnego światła prężyły się kuszące gryzonie. Suseł rozglądał się, gdy poczuł delikatne dotknięcie.
– Witaj… – powiedziała słodko Najprawdziwsza Suślica ubrana w kusy fartuszek.
– Ach – zachwycił się suseł, czując mrowienie w całym ciałku.
– Czy mogę coś dla ciebie zrobić?…
– Proszę o drinka, masaż i ciapy – wyliczył Suseł Snu. – Kolejność ma znaczenie – zaznaczył.
Suślica się zafrasowała.
– Ciapy wyszły – przyznała, marszcząc brewki. – Chyba żeby jakiejś krówki poszukać…
„Życie jest jednak twarde” – pomyślał ze smutkiem Suseł Snu.
Po czym oddał się rozpuście.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s