Lepiej nie przestawać

Na tym świecie czyhają na nas, jak wiadomo, różnej maści niebezpieczeństwa. Małe i duże, dające się przewidzieć i atakujące z zaskoczenia. Większość wpisuje się w nasz ludzki los: liczmy się z tym, że kiedyś być może trzeba będzie się z nimi zmierzyć.

Niestety istnieją również niebezpieczeństwa bardziej podstępne. Nigdy byśmy o nich nie pomyśleli, nawet gdy rozważamy ryzyko dostania w łeb piorunem z jasnego nieba. O takim niebezpieczeństwie, władcy królestwa zasadzek, wspomniał Paweł Felis w wywiadzie z Larsem von Trierem (Gazeta Wyborcza, 26 maj 2011 r.). Otóż w pewnym momencie krytyk zwraca się do reżysera tymi słowy: „Podobno od kiedy przestał pan pić, zaczął czytać klasykę”.

Zdębiałam. Słyszałam o różnych konsekwencjach odstawienia butelki, ale o tej – nigdy. Nie wiem, czy przed klasykami ostrzegają na spotkaniach AA, ale trzeba przyznać, że ryzyko robi wrażenie. Ledwie zdecydujemy się rozpocząć nowe życie, wkraczając na drogę trzeźwości i cnoty, a już nabieramy jakiś takich dziwacznych smaków. A to byśmy po Prousta sięgnęli, a to Joyce kusi, no a już Dostojewskiemu nie oprzemy się żadną siłą…

Pozostaje pytanie – czy ten groźny stwór atakuje też w drugą stronę? Czy odstawiając klasyków ryzykujemy sięgnięcie po trunek? A może przestając w ogóle czytać, też narazimy wątrobę?

Dla chcących oddalić groźbę pewne jest jedno – lepiej nie przestawać. Najlepiej nigdy nie przestawać.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s