Wiosenna odyseja Susła Snu – część 2

Suseł Snu wędrował przez Głębiny Boru. Czym bardziej robiło się ciemno i do domu daleko, tym bliżej był celu. W końcu wyrosły przed nim przedwieczne dęby, wrota Matecznika. Między nimi stała elektroniczna bramka.

– HAL? – zapytał Suseł Snu, widząc czerwone światełko fotokomórki.
– Bilecik! – zażądała bramka.
– Ja służbowo – spróbował suseł.
– Bilecik! – powtórzyła bramka.
– Protestuję… – zaczął suseł, ale nie dokończył, bo jednocześnie rozległo się znajome „Bilecik!” oraz nieznajome, basowo-dęte:
– Ho, ho, ho.
Suseł odwrócił się, podskoczył, a potem przypadł do ziemi.
Przed nim, a właściwie nad nim, rozpościerał się Żubr Matuzalem, włochaty i omszały.
– Ojojoj – pisnął przerażony Suseł, zaciskając powieki i nakrywając się łapkami.
– Ktoś ty? – dobiegło z wysoka.
– Suseł…
– De domo?
– Hę? – Suseł odsunął łapkę i otworzył jedno oko.
– Suslicus, citellus czy może undulatus? Bo że spermophilus, to sam widzę, ho, ho, ho.
– Suseł zwykły polny – odrzekł Suseł Snu z godnością. – A pan?
– Bison bonasus! – huknął Żubr Matuzalem. – Do usług waszmości spermophilusa… Ho, ho, ho!
„Śmieje się ze mnie” – uświadomił sobie suseł.
– Pan żubr co tu robi? – zapytał. – Przecież tu nie mieszka?
Żubr Matuzalem umilkł.
– Skąd się właściwie pan żubr tu wziął? – indagował suseł.
Żubr spochmurniał. Opuścił powoli włochaty łeb i za chwilę przed nosem Susła Snu pojawiły się smutne żubrze oczy. Patrzyli na siebie w milczeniu, aż nagle suseł uderzył się łapką w czoło.
– Z Białowieży?! – zapytał cicho. – Uchodźca?!

cdn.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s