Nienajgorzej

Po przeczytaniu książki „Lepiej” stało się dla mnie jasne, że ludzie dzielą się na dwa typy – na tych, którym się nie chce, i tych, którym się chce. Pierwszych przytłacza codzienny trud i narzekają, że nie mają na nic czasu; drudzy posiedli cudowną zdolność rozciągania doby do dowolnych rozmiarów i potrafią dokonać wszystkiego, co zamierzą. Atul Gawande, autor „Lepiej”, należy do tej drugiej kategorii. Nie dość, że jest pełnoetatowym chirurgiem, nie dość, że prowadzi badania naukowe, zajmuje się publicystyką i doradza rządowi, to jeszcze pisze książki. Dobre książki.

„Lepiej” rozprawia się z obiegowymi poglądami dotyczącymi postępu w medycynie. Niezorientowanej większości wydaje się, że wystarczy wynaleźć nową pigułę albo coś sprytnie wyciąć lub wszczepić choremu i sprawa załatwiona. Nic bardziej mylnego. Gawande udowadnia, że skuteczne leczenie na dużą skalę wymaga przede wszystkim nieustannego i niekończącego się promowania dobrych praktyk lekarskich. Takich jak summienność w pracy, gotowość do innowacji, chęć dzielenia się doświadczeniami i sięgania po doświadczenia innych. A także mycie rąk przed badaniem pacjenta.

Rozdział dotyczący tej banalnej czynności zdumiał mnie najbardziej. Po przeczytaniu „Stulecia chirurgów” wydawało mi się, że dzięki Semmelweisowi i Listerowi kwestię aseptyki mamy raz na zawsze załatwioną. Myliłam się. Gawande pokazuje, że za rozprzestrzenianie nowych, odpornych na antybiotyki szczepów bakterii (głośno o tym ostatnio) odpowiadają przede wszystkim lekarze. Szpitale są groźne dla chorych z ich powodu – wystarczy bowiem, że zlekceważą konieczność wyszorowania dłoni po badaniu jednego pacjenta, a już mogą zarazić następnego. To zaś zdarza im się często i trudno się nawet dziwić. Trzeba być zdeterminowanym, by chodząc od łóżka do łóżka co chwilę myć ręce.

Równie ciekawy był wątek dotyczący systemu ocen pracy lekarzy. Gawande zwraca uwagę, że rzadko kiedy porównuje się wyniki różnych ośrodków w leczeniu tej samej choroby, a zdobycie informacji dotyczącej np. najlepszej kliniki leczącej mukowiscydozę graniczy z cudem. Dane takie są tajne niczym tajemnice wywiadu – broniąc się przed szturmem pacjentów najlepsi utrudniają jednak postęp, gdyż nie dzielą się wiedzą i umiejętnościami.

A na koniec zrobiło mi się smutno: w polskich realiach problemy opisywane przez Gawande wydają się mało rzeczywiste. Kiedy dostanie się do jakiegokolwiek lekarza stanowi problem, kto ma siły, by jeszcze szukać tego najlepszego? Ale to już zupełnie inna historia.

„Lepiej. Zapiski chirurga o efektywności medycyny”, Atul Gawande, Znak 2011

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s