Zero, nieskończoność, jeden

– Ustaliliście, dlaczego zmarli?
Głowy odwracały się jedna po drugiej. Szef centrum archeologii popatrzył na swojego zastępcę, ten płynnie przeniósł wzrok na dyrektora departamentu bliskowschodniego. Dyrektor z kolei odwrócił się do profesora Stanleya, kierującego wykopaliskami nad Morzem Kaspijskim. Stanley, ostrożny i sprytny, poruszył się niespokojnie. Zrozumiałem, że nie chce odpowiadać, i już wiedziałem, co się zaraz stanie: te wszystkie twarze, a także twarze po drugiej stronie stołu, zogniskują spojrzenia na mnie.
Westchnąłem. Kiedyś można było uciec w iluzję, skryć się przed wrogim światem pod fałdami rzeczywistości. Teraz – choć miałem jedynie do czynienia z awatarami patrzącymi na mojego awatara – byłem bezbronny. Tak samo bezbronny czułbym się w ciemnym zaułku naprzeciwko barczystego rzezimieszka.
Złe nowiny przekazuje osobnik znajdujący się najniżej w hierarchii. W tym wypadku – ja.
– Doktorze? Mógłby pan odpowiedzieć na to pytanie?
Stanley patrzył na mnie, jego awatar niczym nie różnił się od prawdziwego profesora.
– Umarli z powodu promieniowania.
Poruszyły się twarze, ręce, sylwetki. Zdawało mi się, że ugiął się stół – tak jakby ci po jego drugiej stronie zatkali się z nadmiaru danych.
– A dokładnie: choroby popromiennej.
Premier wyprostował się na krześle. Reszta poszła jego śladem.
– Co też pan opowiada!

Twarze odwracały się, tym razem szybciej, rzucane nawzajem spojrzenia zdradzały złość i strach. Jestem bezpieczny, uznałem, głowy polecą, ale nie moja, moja to o wiele za mało za taki fuck-up.
– Twierdzi pan, że ostatnia ziemska kolonia hominidów wyginęła z powodu promieniowania jądrowego? – zapytał powoli rzecznik rządu.
– Tak – odpowiedziałem, patrząc mu prosto w oczy.
– Jak to możliwe?
– W czasie eksploatacji zasobów soli natknęli się na starożytne składowisko odpadów radioaktywnych.
– Pan był tam na miejscu?
Skinąłem głową.
– Poproszę o szczegóły… Nie, proszę nie przesyłać mi danych – powiedział widząc mój ruch – pragnę usłyszeć to z pańskich ust.
Moje usta są daleko stąd, chciałem odpowiedzieć. Zamiast tego przystąpiłem do referowania.

***
– Osada znajdowała się w pobliżu wysadów solnych. Inspekcje milenijne wykazywały stopniowe zbliżanie się zabudowań w stronę złóż. Raporty wskazywały na prawdopodobieństwo rozpoczęcia eksploatacji. Nie było w tym nic złego, więc nie stawiano im przeszkód. Gdy tylko sonda Spencera-Otta przekazała ostatnie dane, udaliśmy się na miejsce. Natychmiast po lądowaniu odkryliśmy wyjątkowo silne promieniowanie. Po zbadaniu wykopalisk można było bez żadnych wątpliwości odtworzyć kolejność zdarzeń: odkrycie złóż soli, kopalnia założona na wysadzie, pogłębiający się wykop, odkrycie komory znajdującej się 40 metrów pod powierzchnią, otworzenie jej i wydobycie prętów z plutonem-239, który leżakował dopiero 32 milenia. Przypuszczamy, że wszyscy chcieli obejrzeć to znalezisko, obejrzeli i w ciągu tygodnia nie żyli.
– Wszyscy?
– Liczba szczątek zgadza się z prognozami wzrostu populacji.
Premier odezwał się, słowa wypowiadane były z wysiłkiem, odklejały się jedne od drugich w równym, nienaturalnym tempie.
– Jak to możliwe, że nie widzieliśmy o tym wysypisku?
– Nie mamy żadnych danych, że wynaleźli taką technologię – odrzekł jeden z ministrów.
– Nie oszacowaliśmy prawdopodobieństwa?
– Wynosiło promile, zważywszy że składowanie odpadów radioaktywnych na planecie stosowano jedynie przez kilkadziesiąt lat, jedynie na przełomie XX i XXI wieku pierwszej ery. I że potem wszystkie te składy zneutralizowano.
– A więc…?
– Jakieś państwo musiało się wyłamać po kryjomu ze względu na koszta. Skład uznano za bezpieczny.
– Prawdopodobieństwo takiej sekwencji zdarzeń?
– Na podstawie posiadanych danych – 8 proc. Błąd 2 proc.
– Szanse…
-… że coś takiego może się jeszcze znajdować na Ziemi? Wzrosły – do 15 proc.

***
Mówili na zmianę, jak automaty, maszyny liczące sprzed wieków pokazywane na jarmarku dla ciekawskich. Usta otwierały się i zamykały, oczy były puste – oczywiście, trzeba było poświęcić interfejs graficzny na rzecz przetwarzania danych. Patrząc na nich, domyśliłem się, że połączyli siły: ich algorytmy zaczęły współpracować razem, dzieliły się zadaniami obliczeniowymi, premier, rzecznik rządu i ministrowie zlali się w metaprogram, który robił wszystko, by oszacować rozmiary katastrofy.
My, po naszej stronie stołu, milczeliśmy.
Po chwili oczy członków rządu nabrały wyrazu, twarze odzyskały mimikę, ciała swobodę ruchu. Znowu byli oddzielnymi programami, niezależnymi, gotowymi do akcji.
– Tak – powiedział premier i popatrzył na rzecznika. On też nie chciał sam przekazywać złych nowin.
– To zebranie, wszystko, co zostało na nim powiedziane, zostało opatrzone najwyższą klauzulą tajności – odezwał się rzecznik. – Oznacza to wieczną tajność, z zakazem komunikowania, lecz opcją zapamiętania. Jak panowie rozumieją, nasze społeczeństwa nie mogą się dowiedzieć o tym, co zaszło.
– Jak to? – nie wytrzymał szef moich szefów. – Przecież to wszystko zmienia. Nasi najdawniejsi przodkowie nie żyją.
– Nikt nie może się o tym dowiedzieć.
– A transmisje? Tradycja spotkań milenijnych?
– Nic się nie zmieni.
– Podstawicie klony? Czy nas?
– To nie pana sprawa.
Szef moich szefów spurpurowiał.
– Tego typu mistyfikacje zawsze wychodzą na jaw.
– Wychodziły. W naszych warunkach prawdopodobieństwo ujawnienia prawdy wynosi zero, nieskończony ciąg zer, jeden.
Premier odczekał chwilę, ale nikt już się nie odezwał. Podniósł się więc i po kolei podał każdemu rękę.
– Dziękuję panom. Do widzenia.
***
Wyłączyłem rozszerzoną rzeczywistość. Nałożone na mój organizm ograniczenia powodowały, że byłem idealnym powiernikiem każdego sekretu. Choćbym chciał go ujawnić, nie mógłbym tego zrobić, ani teraz ani nigdy.

Fizjologii nie oszukasz.
Na korytarzu zorientowałem się, że nie zdążyłem się naładować. Wróciłem do gabinetu, położyłem dłoń na biurku i zacząłem napełniać się prądem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s