O chirurgach i innych demonach

„Stulecie chirurgów” to książka dla ludzi o grubej skórze. Czytelnicy wrażliwi mogą zniechęcić się już przy pierwszych rozdziałach – dawny sposób leczenia kamicy przeraża znacznie bardziej niż wymiotujący krwią pacjenci dr House’a. Na szczęście w miarę czytania uodporniamy się. Opisy przypominających tortury operacji szokują coraz mniej, a temat – narodziny nowoczesnej chirurgii – staje się coraz bardziej fascynujący.

Zagłębiając się w „Stulecie chirurgów” myślałam o tym, w jak szczęśliwych czasach żyjemy. Nikt nie kroi nas bez znieczulenia, lekarze nie muszą opłacać złodziei zwłok, by uzyskać materiał do nauki anatomii, a chirurg przed wykonaniem pierwszego cięcia uznaje zdezynfekowanie narzędzi za normalne. Ale postęp naukowy, który zapewnia nam dłuższe i wygodniejsze życie, to nie wszystko. W równym stopniu jesteśmy beneficjentami zmian w ludzkiej mentalności, które książka Thorwalda ilustruje jak żadna inna.

Ignacy Semmelweis, XIX-wieczny położnik, jako pierwszy ustalił, że mycie rąk i zmiana bielizny pościelowej w szpitalach zapobiega rozprzestrzenianiu się infekcji. Dokonał tego w 1844 r., na długo przed odkryciami Pasteura i Kocha, czyli nie mając pojęcia o istnieniu bakterii chorobotwórczych. Mimo że na popracie swojego twierdzenia przedstawił jednoznaczne liczby, nie wzbudził zainteresowania ówczesnych naukowców. Jego teorie uznano za śmieszne, żądania czystości na oddziałach położniczych – za upierdliwe, a nieprzeciętnie niską śmiertelność pacjentów – za przypadkową. A ponieważ Semmelweis był uparty i pewny swego, uniemożliwono mu karierę naukową, skazując na wegetację poza centrami badawczego świata. Kilkadziesiąt lat bezowocnej walki o czystość Semmelweis przepłacił chorobą psychiczną i przedwczesną śmiercią – z powodu zakażenia. W tym czasie w szpitalach Starego i Nowego Świata ten sam los spotkał dziesiątki tysięcy chorych.

Wielu z nas męczy łatwość, z jaką obecnie kwestionuje się wszystko, co znane i ustalone. Stały umysłowy ferment, walenie się uznawanych za niepodważalne pojęć i twierdzeń mogą przyprawić o zawrót głowy. Świat zmienia się na naszych oczach – i Bogu dzięki… W rezultacie ktoś, kto odkrywa coś nowego, ma małe szanse podzielenia losów Semmelweisa. Chyba można być wreszcie prorokiem we własnym kraju, proponować nawet najbardziej niesamowite teorie (np. teoria strun) bez narażania się na śmieszność i ostracyzm.

Podsumowując: książka robi ogromne wrażenie. Nie tylko dostarcza fascynującej wiedzy, ale i działa na wyobraźnię – o ile przetrwa się nienajłatwiejszy początek.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “O chirurgach i innych demonach

  1. Ta zmiana mentalności, o której mówisz, wcale nie sięga tak głęboko, jak się wydaje (albo jak chcielibyśmy wierzyć). Ale o tym wkrótce napiszemy… 🙂

  2. Ale chyba nigdy w dziejach strach przed nowych nie był tak mały jak obecnie – dzisiaj nowe jest oswojone, nie budzi lęku, ale ciekawość (choć często powierzchowną). Po lekturze „Stulecia…” ta zmiana wydaje mi się fundamentalna.
    BTW: napiszmy 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s