Wciągacz po szwedzku

„Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” Stiega Larssona to kryminał-zasysacz, który czyta się przyjemnie i wyjątkowo szybko. Poświęciłam mu dzień z życia, ale nie żałuję. Rozrywka była doskonała: akcja książki biegnie wartko, jest zręcznie spleciona, a sposób rozwiązania zagadek nie urąga logicznemu myśleniu. Szczególnie podobało mi się, że autor nie poszedł na łatwiznę: mimo że powieść ma 600 stron, wszystkie szczegóły są dopracowane i wykorzystane do maksimum. Nawet kot, kręcący się przez wiele stron bez celu, w pewnym momencie „wypala” – jak rewolwer pokazany w pierwszym akcie, a użyty w ostatnim. W połączeniu z przemyślaną konstrukcją czyni to „Mężczyzn…” wspaniałym czytadłem na długi wolny dzień.

Niestety jednak, po przeczytaniu można popełnić błąd: zacząć myśleć o tym, co się właśnie przyswoiło. I tu okazuje się, że byliśmy straszeni nazistami, seryjnymi mordercami i sadystycznymi gwałcicielami, że główny bohater przespał się ze wszystkimi pierwszo – i drugoplanowanymi postaciami kobiecymi, że kobiety w książce to, niemal bez wyjątku, ofiary brutali i sadystów, że – w związku z poprzednim – Szwedzi stanowią gatunek zasługujący na wytępienie (a już Szwedzi po pięćdziesiątym roku życia to chodzące potwory, które należałoby wykastrować lub wziąć na łańcuch). Nie znam Szwecji: domyślam się jedynie, że bohaterowie Larssona nie są typowymi przedstawicielami szwedzkiego społeczeństwa… Przerysowania są wyraźne i powodują, że nie wiem, ile jest prawdy w tle – w jakim stopniu sygnalizowane przez Larsson problemy są rzeczywiste, a w jakim to społeczna fantastyka.

Nawet jednak po tego rodzaju obserwacjach wypada podziwiać talent autora: z tego samego materiału słabszy pisarz stworzyłby gniota. Tymczasem Larsson zamaskował tak dobrze wykorzystane klisze, że w trakcie czytania w ogóle nie przeszkadzają.

W związku z czym na wakacje zaopatrzę się w ciąg dalszy.

Reklamy

5 uwag do wpisu “Wciągacz po szwedzku

  1. Oglądałem kilka odcinków „Wallandera” i obraz Szwecji, który się wyłaniał z tego serialu był równie ponury, co u Larssona. Może Szwedzi faktycznie zasługują na wytępienie? Oprócz pisarzy, rzecz jasna 😛

  2. Albo przyjęli taki model sprzedaży swojej ojczyzny na rynkach zagranicznych :). Swoją drogą – zapomniałam dodać, że w książce wóda się leje, w związku z czym Polak czytając czuje się bardzo swojsko.

  3. Po prostu z tego dobrobytu we łbach się Skandynawom przewraca 😉 Za to dobre kryminały piszą… Mankell (książkowy) moim zdaniem w swych najlepszych książkach przerasta Larssona o głowę, ale też nie stworzył tak chwytliwej intrygi i barwnych postaci.

    1. U Larssona barwami mienią się tylko kobiety. Główny bohater jest nieco bezjajowy, przez to tym dziwniejsze jest jego powodzenie u tych wszystkich dominujących, krzywdzonych pań.

  4. No, autor sugeruje, iż główny bohater jest boski w łóżku, aczkolwiek umiejętnie unika wyjaśnienia dość istotnych szczegółów w tej kwestii 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s