Świąteczna szczerość Susła Snu
Zbliżały się święta.
Kiedy Pierwsza Gwiazdka zamrugała na niebie, Suseł Snu naciągnął na uszy wełnianą czapeczkę, okręcił szyję szalikiem i wsunął łapki w jednopalczaste rękawice. Następnie wyszedł przed jamkę, gdzie pod ośnieżoną jodełką zgromadziły się Małe Zwierzątka.
Suseł wciągnął brzuch.
- Dzieje się – szepnęło Pierwsze Małe Zwierzątko.
- Ale jazda – pisnęło Drugie.
- Bez trzymanki – dorzuciło Trzecie.
Najmniejsze Zwierzątko wyjęło z kieszeni dyktafon i podsunęło susłowi pod nos.
Suseł Snu stanął słupka, wziął głęboki oddech – i przemówił ludzkim głosem!
- Lubię…
Zapadła długa cisza.
- Co? – nie wytrzymało Najmniejsze Zwierzątko. – Co lubisz, suśle?
Suseł Snu napiął się cały.
- Pulpety!
- W sosie własnym? – próbowało doprecyzować Najmniejsze, ale jego słowa zagłuszyły oklaski i wiwaty.
Suseł, bardzo z siebie zadowolony, wrócił do jamki i ułożył się do snu.
