Archiwum

Archiwum dla Czerwiec 2011

Wiosenna odyseja Susła Snu – finał

Czerwiec 29, 2011 Dodaj komentarz

W środku Matecznika pełno było wrót, bram, drzwi i drzwiczek. Na wszystkich wisiały tabliczki z kolorowymi napisami. “Pierzaści only”, “Jesteś puchaty, łyknij herbaty”, “Żubry w turzej skórze”…
- Ho, ho – powiedział Żubr Matuzalem na widok tej ostatniej. – Przebierańcy. Wchodzę.
- A ja tutaj – odrzekł suseł, wskazując na futreczkę z wywieszką “Fretki na rurkach”.
- Fretki? – zdziwił się żubr. – Myślałem, że waszeć szukasz suślicy.
- Może tu być – wyjaśnił Suseł Snu. – Zawsze miała aspiracje.
Ssaki pożegnały się wylewnie i suseł wszedł do środka.
Wnętrze oszołomiło go – dźwiękami, kolorami, zapachami. W strumieniach wielobarwnego światła prężyły się kuszące gryzonie. Suseł rozglądał się, gdy poczuł delikatne dotknięcie.
- Witaj… – powiedziała słodko Najprawdziwsza Suślica ubrana w kusy fartuszek.
- Ach – zachwycił się suseł, czując mrowienie w całym ciałku.
- Czy mogę coś dla ciebie zrobić?…
- Proszę o drinka, masaż i ciapy – wyliczył Suseł Snu. – Kolejność ma znaczenie – zaznaczył.
Suślica się zafrasowała.
- Ciapy wyszły – przyznała, marszcząc brewki. – Chyba żeby jakiejś krówki poszukać…
“Życie jest jednak twarde” – pomyślał ze smutkiem Suseł Snu.
Po czym oddał się rozpuście.

“Japoński wachlarz” po raz drugi

Czerwiec 26, 2011 Dodaj komentarz

Dobra wiadomość dla tych, którzy tak jak ja przez ostatnie lata naoglądali się fotografii japońskich wachlarzy na Allegro – wydawnictwo W.A.B. zdecydowało się wznowić niedostępną książkę Joanny Bator pod tym właśnie tytułem.
“Japoński wachlarz”, opowieść o współczesnej Japonii widzianej oczami przybysza, parę lat temu zniknęła błyskawicznie z półek w księgarniach. Nic dziwnego: to wyjątkowa pozycja, którą można polecić wszystkim lubiącym nie tyle Japonię, ile po prostu dobre książki. Utwór ma ten rzadki walor, że zastępuje podróż do na drugi koniec globu. Nie wyobrażam sobie, by podczas standardowego dwutygodniowego pobytu w Kraju Kwitnącej Wiśni można było się dowiedzieć o nim choćby połowy tego, ile poznamy i doświadczymy dzięki lekturze “Japońskiego wachlarza”.
Pierwsza książka Joanny Bator to klasyczna historia spotkania z nieznajomym. Nieznajomy ma tu wiele wymiarów: jako człowiek inaczej wygląda, inaczej się zachowuje i inaczej odczytuje zachowania, mówi nieznanym, niedostępnym dla obcego językiem. Swoje tajemnice kryją budynki zamaskowane mylącymi nazwami, a także publiczna przestrzeń, zorganizowana w nieznany, niepoddający się badaniu sposób. Kosmosem okazuje się wszystko, co widzimy na talerzu: nie wiadomo, skąd jedzenie się wzięło, w jaki sposób je przyrządzono, jak pchnie i smakuje oraz – czy żyje, czy też już nie.
Świat fascynujących tajemnic – taka jest Japonia w książce Joanny Bator. To piramidka skrzyń, które oprócz rozwiązań kolejnych zagadek (dlaczego sąsiad patrzy na mnie krzywo? dlaczego ulice nie mają nazw?) kryją klucze do kolejnych skrzyń z zagadkami i kluczami. Oczywiście otworzenie ostatniej dla obcego, gaijina, nigdy nie będzie możliwe.
Na korzyść książki trzeba zaliczyć jakość nowego wydania – ma “porządne”, grube okładki, poręczny format, dobry papier. Przyczepię się tylko do jednego: choć opatrzono ją nowymi ilustracjami, zabrakło tych z poprzedniej odsłony – np. niesamowitej fotografii mikrostrumyka w centrum Tokio, uwięzionego w karykaturalnie wielkiej betonowej niecce.

Joanna Bator Japoński Wachlarz Powroty W.A.B. 2011

Nasi wśród owiec

Czerwiec 14, 2011 Dodaj komentarz

350 – tyle określeń wiatru istnieje w języku farerskim. O deszczu Farerowie wypowiedzą się mniej kwieciście, mają na niego tylko 250 słów. Ich ojczyznę, maleńki archipelag na środku oceanu, zamieszkuje 49 tys. osób i prawie dwa razy tyle owiec. Odwiedziło go i z czułością opisało dwóch Polaków, którzy jeździli po Wyspach Owczych na hulejnogach, pracowali przy patroszeniu ryb, wytropili i porozmawiali z chyba wszystkimi wyrożniającymi się mieszkańcami Owiec. Tak powstał „81:1” – zbiór reportaży z nieznanego miejsca na ziemi, nieodkrytego chyba nie tylko dla nas, ale również dla większości Europejczyków (o innych kontynentach nie wspomnę).

Mam sentyment do spraw, o jakie w swoim debiucie walczą autorzy. Nie nieznaczących, nie zapomnianych, nie podniosłych, nie czekających na zachwyt, ale jednak takich, które dzielą ludzi na dwie grupy. Do pierwszej należą ci, którzy się nimi bezinteresownie zainteresują, do drugiej ci, którzy najwyżej wzruszą ramionami. Wyspy Owcze? Czy to coś, czemu warto poświęcić czas? Czy opłaca się wysilać wyobraźnię dla rzeczy, które nigdy nie zaistnieją w moim świecie, którymi nie będę mógł się pochwalić/podzielić?

Książka podobała mi się, ale przyznam, że nieciągła, pourywana narracja, właściwie zlepek wielu mikroscenek, z których składa się „81:1”, w innym okresie niż strasznie zabiegany początek czerwca zniechęciłaby mnie. Tego typu zabiegi powodują, że z każdym zdaniem otwierającym minirozdział od początku trzeba zdobywać czytelnika, na nowo go uwodzić. Wolę ciągłe narracje. Ale może to kwestia gustu?

Maciej Michalski, Maciej Wasielewski
81:1 Opowieści z Wysp Owczych
wydawnictwo Czarne
wołowiec 2011

Kategorie:Czytelnia Tagi: ,
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.