Archiwum

Archiwum dla Marzec 2011

Wiosenna odyseja Susła Snu – część 1

Marzec 29, 2011 Dodaj komentarz

Bezowocne poszukiwania suślicy sprawiły, że Suseł Snu wychudł i zczerniał. Sytuacja zrobiła się podbramkowa, więc przełknąwszy dumę stanął przed Małymi Zwierzątkami.
– Nie widziałyście ostatnio przypadkiem w pobliżu suślicy? – zapytał jednym tchem.

Małe Zwierzątka popatrzyły na niego dziwnym wzrokiem.
– Czy można mu zaufać? – zastanowiło się głośno Pierwsze Małe Zwierzątko. – Podaje się za susła, ale w sumie nie wiadomo, kto zacz.
– Beczki soli razem nie zjedliśmy – zauważyło Drugie.
– Może on suseł, a może przebieraniec – dodało Trzecie.
Suseł Snu zrobił wielkie oczy.
– My tu konkurujemy o zasoby leśne, potencjalny suśle – wytłumaczyło Pierwsze. – Wiosną każdy by się rozmnożył.
– Na szali leży przetrwanie gatunku – dorzuciło Drugie.
– Mamy kategoryczny imperatyw genetyczny…
Suseł zaczął się denerwować.
– Wy, maciopy, już dinozaurom podkradałyście jajka – dał wyraz frustracji. – Ja tylko szukam suślicy…
Małe Zwierzątka skryły się w zaroślach.
– Chytry – dobiegł stamtąd głos Pierwszego. – Może to jednak suseł?
– E, bierze nas pod szczecinkę.
– To nie suseł, to malowany lis.
Susełowi nie pozostało nic innego jak ruszyć w swoją stronę.

Nie uszedł kilku kroków, kiedy z krzaków dobiegło stłumione “Szszszsz…”. Suseł rozchylił pokryte pączkami gałązki i zobaczył Najmniejsze Zwierzątko.
– A w Mateczniku szukałeś? – zapytało Najmniejsze.
– Nie… – odrzekł niepewnie suseł. – Ciemno. I niedźwiedzie.
– Dokładnie – z warszawska potwierdziło Najmniejsze. – Niedźwiedzie mogą coś wiedzieć.
“Maciopa dobrze radzi” – pomyślał Suseł Snu i udał się w Głębiny Boru.

cdn.

Nieudana “Warszawa kobiet”

Marzec 23, 2011 2 uwag

„Warszawa kobiet” z Biblioteki „Polityki” miała przypomnieć postaci najbardziej zasłużonych i zarazem najciekawszych warszawianek. Pań, które dziesiątki i setki lat temu fundowały w stolicy klasztory i pałace, zakładały kółka samokształceniowe, towarzystwa oświatowe, sklepy, występowały na scenach i estradach. Żeby nie było, że w Warszawie to tylko Zygmunt i powstańcy… Nobliwy zamiar, który w życie wcieliła Sylwia Chutnik, pisarka i przewodniczka po Warszawie w jednym.

Książka składa się z opisów spacerów po dzielnicach miasta, przetykanych krótkimi sylwetkami wybranych bohaterek. Gdyby tylko ograniczono się do tych drugich! Niestety, gros przewodnika to spacery, które sprawiają wrażenie spisanych z taśmy i puszczonych „na żywca” do druku. Efekt? Na pięknych, grubych i śliskich kartach roi się od zdań typu: „Historia właścicieli pałacu jest skomplikowana, jak to zwykle bywa z losami starych budynków”; „Aleje Ujazdowskie na całej swojej długości miały poustawianych 28 kaplic”; „Budynek ten jest pełen nawiązań nie tylko do wody, ale przede wszystkim do wyrytego na fasadzie swoistego motta…”; „Zmarła na raka, chociaż od lat zmagała się też z chorobą alkoholową”.

I śmieszno, i straszno. Co z tego, że informacje są ciekawe, skoro tekst miejscami ma poziom szkolnego wypracowania i nie nadaje się do czytania?

Nie wiem, co się nie udało i dlaczego. Autorka wspomina we wstępie, że miała mało czasu i książkę traktuje jako preludium do dalszych badań. Takie usprawiedliwienie jest dobre, jeśli obdarowujemy innych swoją twórczością. Jeśli jednak zabieramy się za jej sprzedawanie – nie wystarcza. Szlachectwo zobowiązuje, nie tylko arystokrację, ale również poważne wydawnictwa i nagradzanych prestiżowymi nagrodami pisarzy. Nie godzi im się wydawać książek niedokończonych. Nawet jeśli terminy gonią i mogą przepaść grandy, jakie zdobyło się na przygotowanie publikacji.

„Warszawa kobiet”, Sylwia Chutnik, Polityka SP, 2011

PS. O gustach się nie dyskutuje, dlatego o stronie graficznej wolę opowiedzieć oddzielnie. A właściwie ją pokazać. Tak wygląda wstęp:

A tak kolejne strony – tekst polski został wydrukowany cienką czarną czcionką, a angielski (książka jest dwujęzyczna), grubą niebieską…

Suseł Snu kontra Sprośny Wróbelek

Marzec 18, 2011 Dodaj komentarz

Kiedy nadeszła wiosna, Suseł Snu na gwałt poszukiwał suślicy w celach kulturalno-prokreacyjnych. Przemierzył bór wzdłuż i wszerz, ale bezowocnie. Suślica bowiem – zgodnie ze swoją naturą przechery – przepadła jak kamień w wodę.
Wysiłki susła dostrzegł Sprośny Wróbelek.
– No, no – zagadnął wróbelek. – Nieźle cię przypiliło suśle.
Suseł zarumienił się i nic nie odpowiedział.
– Nie ma się czego wstydzić – zawyrokował Sprośny – jesteś częścią natury, a jako natura natury nie oszukasz.
Suseł nie zrozumiał, więc zarumienił się jeszcze bardziej.
– Już w czasach Arka Noego zwierzęta żyły w parach.
– Nie znam żadnego Arka – przyznał się suseł. – Chyba że chodzi o Neo, tego z Ma…
– Nie szkodzi, że nie znasz – przerwał mu wróbelek. – Chodzi o kierunek i postawę. Zamiast gamą czy tetrą, bądź alfą!
– Czym?
– Samcem alfą! Silnym, bezwzględnym, zdeterminowanym, odważnym fizycznie…
Suseł zaczął nabierać powietrza w płuca.
– …mocnym psychicznie, a nie jakimś ciapą sierściuchem…

Suseł wchłonął tyle powietrza, że wydął policzki, tak jakby trzymał w nich po dwa orzeszki.
-…który gotowy jest przymilać się o małe co nie co…

- Ty chuchro pierzaste!!! – wybuchnął nagle suseł z całej mocy. – Siooo!!!!

Trach, buch, świergot! Powietrze zawirowało, gałązki zatrzęsły się, a kiedy suseł popatrzył w górę, Sprośnego Wróbelka już nie było.
– No – sapnął Suseł Snu. – Nie będzie mi tu się niższy ewolucyjnie gatunek wymądrzał.

Czesi, Polacy i potrzeby fizjologiczne

Marzec 15, 2011 Dodaj komentarz

Pytanie: Co byś zrobił, gdyby w Twoim mieście na skwerze miał stanąć pomnik sikających na Polskę – dwóch panów oddających mocz do baseniku w kształcie naszej ojczyzny? Zaśmiałbyś się, oburzył, zapisał do Młodzieży Wszechpolskiej, wzruszył ramionami, wyciągnął bejsbola, inne?

Czytając “Zrób sobie raj” Mariusza Szczygła, czyli zbiór opowieści o współczesnych Czechach, powyższe pytanie cały czas miałam z tyłu głowy. W Pradze jest bowiem pomnik sikających na Czechy – autorstwa rzeźbiarza Davida Cernego. I nic. Stoi, zdjęcie można sobie przy nim zrobić. Nikt go nie demoluje, nie niszczy, nie urządza przed nim manifestacji. Czasami tylko odłamują sikającym… wiadomo co.

W czasie lektury można zachwycić się Czechami. Są dowcipni, wyluzowani, bez zadęcia i patosu. Mają wesołą kulturę, wesołe gazety. Ulga, jeśli przypomnimy sobie polski klimat społeczno-polityczny: grząski teren, gdzie próba dowcipu czy ironii skutkuje natychmiastowym obrażeniem w najlepszym wypadku jednostek, w najgorszym – całych grup współobywateli.

Jednak czeski luz ma swoją cenę, niewidoczną na pierwszy rzut oka. I nie chodzi mi o laicyzację, obojętność wobec religii. Chodzi mi o małżeństwo w średnim wieku, które wychodzi z teatru na początku spektaklu, bo przedstawienie okazało się  trudnym dramatem, psującym wspólny wieczór i zaplanowaną biesiadę przy piwie. – Ja płacę dużo za bilet, ma być wesoło – wyjaśnia bez zażenowania pan.

Z książki Szczygła wynika, moim zdaniem, że nie ma narodów fajniejszych i mniej fajnych. Jeśli istnieje coś takiego jak wady i zalety narodowe, jedne splecione są z drugimi jak splątane kwantowo cząstki.

A ewentualny pomnik sikających na Polskę? Co byś zrobił, gdyby miał stanąć w Twoim mieście na skwerze?

“Zrób sobie raj” Mariusz Szczygieł, wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2010

O suśle, który poczuł wiosnę

Marzec 4, 2011 Dodaj komentarz

Kiedy dni wydłużyły się i słoneczko przypiekło, ziemię nad jamką Susła Snu zaczął świdrować Pierwszy Korzonek. Korzonek pęczniał, wyciągał się i giął, aż wreszcie przewiercił się przez sufit i posmyrał susła w nos.

Suseł wydął lewą chrapkę, potem prawą. Poruszył nosem, machnął łapką, kichnął  – i tak obudził się z zimowego snu.

Półmrok wypełniały szmery i szelesty. Z kąta dobiegało miarowe kapanie. Pachniało igliwiem i mokrymi liśćmi. “Wiosna!” – piszczały na zewnątrz Małe Zwierzątka, “wiosna!” – świergotały ptaki, “wiosna!” – szumiały radośnie jodełki i sosny.

- Wiosna! – wykrzyknął Suseł Snu i popędził się rozmnażać.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.