Suseł Snu ma o sobie dobre zdanie
Był środek zimy, która w tym roku nie nadeszła. Suseł Snu siedział przed jamką wyrwany z kontekstu.
– Tak dalej być nie może! – usłyszał nagle głos mocny i zdecydowany. – Suśle, wstań!
Suseł podniósł oczy i zobaczył Społecznego Aktywistę.
– Gnuśniejesz suśle – zawyrokował Aktywista. – Gnuśniejesz, kacapiejesz i się memłasz. Dziady walczyły o wolność i demokrację, a ty bezrefleksyjnie konsumujesz owoce ich wysiłku, zanurzony w nihilizmie i indyferentny dla wspólnej sprawy…
– …susłów?
– Generalnie ssaków – Społeczny złapał oddech. – Chodzi o to, że się nie angażujesz, nie uczestniczysz i nie wnosisz.
– Ale również nie wynoszę.
- Że co? – Społeczny łypnął okiem. – Jesteś bierny i wyzywająco neutralny.
– Jak Szwajcaria? Czy jak Szwecja?
Społeczny Aktywista zawahał się.
– No nie wiem – przyznał. – Ale…
– Wieczyście czy nie?
Społeczny cofnął się o krok.
– Ale o co chodzi? – zapytał zbity z tropu.
– Głównie o pogodę.
– To znaczy?
– Nie mogę spać w tym cieple – wyjaśnił suseł.
Społeczny Aktywista zastanowił się.
– Udręka dzikiego gatunku. Przyroda cierpi przez globalne ocieplenie, efekt rozbuchanego ludzkiego konsumpcjonizmu.
– Bardzo cierpi – suseł zaakcentował „bardzo”.
– Tak, tak. Coś trzeba zrobić. To może ja się z ekologami skontaktuję?
– Można – zgodził się łaskawie suseł.
– Kampania z insomicznym susłem na sztandarach… Udostępni pan wizerunek?
– Muszę zadzwonić do swojego prawnika.
– Oczywiście – Społeczny zaczął się wycofywać. – Kiedy mogę się dowiedzieć?…
– Proszę dać mi kilka dni.
Po zniknięciu Społecznego suseł popatrzył w niebo. „Dezorientacja, wybicie z rytmu, odwrócenie uwagi, zmiana tematu, wzbudzenie poczucia winy, ugruntowanie przewagi, odprawienie” – wyliczył w myślach. – „Mistrz”.
Świąteczna szczerość Susła Snu
Zbliżały się święta.
Kiedy Pierwsza Gwiazdka zamrugała na niebie, Suseł Snu naciągnął na uszy wełnianą czapeczkę, okręcił szyję szalikiem i wsunął łapki w jednopalczaste rękawice. Następnie wyszedł przed jamkę, gdzie pod ośnieżoną jodełką zgromadziły się Małe Zwierzątka.
Suseł wciągnął brzuch.
- Dzieje się – szepnęło Pierwsze Małe Zwierzątko.
- Ale jazda – pisnęło Drugie.
- Bez trzymanki – dorzuciło Trzecie.
Najmniejsze Zwierzątko wyjęło z kieszeni dyktafon i podsunęło susłowi pod nos.
Suseł Snu stanął słupka, wziął głęboki oddech – i przemówił ludzkim głosem!
- Lubię…
Zapadła długa cisza.
- Co? – nie wytrzymało Najmniejsze Zwierzątko. – Co lubisz, suśle?
Suseł Snu napiął się cały.
- Pulpety!
- W sosie własnym? – próbowało doprecyzować Najmniejsze, ale jego słowa zagłuszyły oklaski i wiwaty.
Suseł, bardzo z siebie zadowolony, wrócił do jamki i ułożył się do snu.
„Runy Hordów” w grudniu jako ebook
Miło mi poinformować, że drugi tom „Dolin Mroku” zatytułowany „Runy Hordów” ukaże się jeszcze w grudniu 2011 r – jako ebook.
Więcej informacji znajduje się tutaj.
Suseł Snu spotyka bratnią duszę
Suseł Snu od wielu tygodni drzemał pod pierzyną, kiedy do jego jamki wtargnął Banita ze Świata Idei.
– Mięsssa… – wycharczał Banita.
– Suślego? – pisnął przerażony suseł, błyskawicznie przytomniejąc.
– Gryzonia? W życiu – Banita aż się wzdrygnął. – Schabowego najlepiej. Albo żeberek.
– Nie dysponuję – przyznał za wstydem suseł.
– Więc stek. Mocno krwisty.
– Nie ma.
– A kurzyna? Będzie kurzyna?
Suseł pokręcił głową.
– No to wódki! – zakrzyknął Banita. – Szklankami czyściochę!
Suseł miął w łapkach szlafmycę.
- Też nie ma – zrozumiał Banita. – Czyli nic nie ma.
– Nic – zgodził się suseł.
– Człowiek opuszcza uniwersum wartości gotowy czerpać z życia garściami, a tu – pustka?
– Los bywa złośliwy.
- Dobrze powiedziane – zgodził się smutny Banita. – W ogóle to ja chyba pomyliłem adres. Mówiono mi, że tu… uciechy ciała…
– Ciało jest naczyniem grzechu.
– To ja już pójdę – szepnął przygnębiony Banita i zniknął.
„Przyjacielu…” – pomyślał czule Suseł Snu, moszcząc się wygodnie w łóżeczku. „Gdybyś tylko mnie tak gwałtownie nie obudził…”
